Nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca

Nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca

Historia nabożeństwa

Matka Boża objawiając się w Fatimie trojgu pastuszkom — Hiacyncie, Franciszkowi i Łucji — oznajmiła, że Pan Jezus chce ustanowić na świecie nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, aby ludzie Ją lepiej poznali i pokochali.

W Fatimie 13 lipca 1917 roku Matka Boża powiedziała:

— „Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Bóg chce je uratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie Nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli uczyni się to,   co wam powiem, wielu zostanie przed piekłem uratowanych i nastanie pokój na świecie”.

— „Przybędę, by prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty”.

To Nabożeństwo ma również charakter wynagradzający Jej Niepokalanemu Sercu za zniewagi wyrządzone przez grzeszników.

Tym, którzy będą je z wiarą praktykować, Maryja obiecała zbawienie.

Poprzez to Nabożeństwo mogą się oni przyczynić do ocalenia wielu ludzi od potępienia i zapowiadanych przez Matkę Najświętszą kar i katastrof.

Orędzie Fatimskie nie zostało definitywnie zakończone wraz z cyklem objawień w Cova da Iria, w roku 1917.

Dnia 10 grudnia 1925 roku siostrze Łucji ukazali się w celi domu zakonnego św. Doroty w   Pontevedra —  Najświętsza Maryja Panna i obok Niej Dzieciątko Jezus opierające się na świetlistej chmurze.

Dzieciątko położyło jej dłoń na ramieniu, a Maryja pokazała jej w drugiej dłoni Serce otoczone cierniami.

Wskazując na nie, Dzieciątko napomniało wizjonerkę tymi słowami:

—  „Zlituj się nad Sercem twej Najświętszej Matki okolonym cierniami, które   niewdzięczni   ludzie  wbijają w każdej chwili, a nie ma nikogo, kto by przez akt zadośćuczynienia te ciernie powyjmował”.

Maryja dodała:

—  „Córko moja, spójrz na Serce moje otoczone cierniami, które niewdzięczni   ludzie  przez bluźnierstwa i niewdzięczność w każdej chwili wbijają.

Przynajmniej ty pociesz mnie i przekaż, że tym wszystkim, którzy w ciągu pięciu miesięcy, w pierwsze soboty, wyspowiadają się, przyjmą Komunię świętą, odmówią różaniec i będą mi towarzyszyć przez kwadrans, rozważając 15 Tajemnic Różańcowych, w intencji zadośćuczynienia   mnie,  w godzinę śmierci obiecuję przyjść z pomocą, ze wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia”.

_______________________

http://militia-immaculatae.org/nabozenstwo-pierwszych-sobot-miesiaca/

Advertisements
Posted in Uncategorized | Leave a comment

Zesłanie Ducha Świętego

Zesłanie Ducha Świętego

militia-immaculatae.org

Tradycja wiernie odpowiadająca teologii, podaje nam pewien szczegół, co do Zesłania Ducha Świętego.

Maryja i dwunastu Apostołów trwają na modlitwie w Wieczerniku, tam gdzie ustanowionym został Najświętszy Sakrament. Przychodzi chwila zstąpienia Ducha Świętego.

Ona, jako Królowa, pierwsza, i w zupełnie pełnej mierze otrzymuje wylew łaski z wysokości.

Kula ognista, jedyna, nad Jej tylko czołem się unosząca, dzieli się na pojedyncze języki ogniste, aby spocząć z kolei nad głowami Apostołów.

Na Nią to Duch Święty zstępuje i Jej to, Matce wielkiej rodziny, którą stanowi ludzkość, Bóg powierza rozdział Daru Bożego.

To samo odnosi się również do wszelkiego daru łaski. Wszystko, co Bóg daje ziemi, powierza On Maryi, wszystko to przez Jej ręce przechodzi.

Ale czy zmierzyć zdołamy pełnię łaski zalewającą duszę Maryi w dzień Zielonych Świątek?

W macierzyństwie Maryi rozróżnić możemy trzy momenty: — macierzyństwo Jej radosne u żłóbka;   — macierzyństwo bolesne,   — Zwiastowanie i Kalwarię — macierzyństwo chwalebne wreszcie przedstawiałby Wieczernik.

W Betlejem porodziła Pana Jezusa według ciała;

— w Zwiastowaniu i na Kalwarii rodzi dusze nasze, za cenę przyjęcia na siebie krzyżowego posłannictwa swego; w Wieczerniku zaś przewodniczy przy narodzeniu Kościoła i opiekę roztacza nad pierwszymi jego krokami.

Duch Święty udziela się Jej po raz pierwszy w domu rodziców Jej, Joachima i Anny przy Niepokalanym Jej Poczęciu.

Drugi wielki wylew łaski Jego nastąpi w tymże samym pokornym domku, gdzie żyje w ukryciu, a dopełni się na miejscu publicznej, hańbiącej kaźni, gdzie Syn Jej konać będzie na szubienicy krzyża, przed oczyma wszystkich.

W dzień Zielonych Świątek wezbranie w Niej Ducha Świętego nastąpi także w ciszy i samotności skupienia

— czyż nie godzi się przypuścić, że jeśli gorąca miłość Jej dla ludzi przyśpieszyła spełnienie pierwszego cudu Pana Jezusa w Kanie Galilejskiej, to i tu również gorące pragnienie Maryi przynagla przyjście Pocieszyciela i przyczynia się do większej Jego hojności.

 To przypuszczenie tylko, faktem jest natomiast, że Bóg za miejsce istotnej duchowej obecności Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej, zechciał obrać przybytek rzeczywistej Sakramentalnej obecności Syna Bożego.

Wiemy, że istnieją dwie formy Bożej istotnej obecności:  —  obecność Zbawiciela w Hostii Przenajświętszej na ołtarzu   — i obecność Ducha Świętego w duszy, będącej w stanie łaski.

Obecność   owa  obejmuje zresztą również obecność dwóch innych Osób Trójcy Świętej.

Chociaż w Wieczerniku objawiła się ona w sposób bardziej uroczysty i pod postacią znaków widzialnych,   —  w   istocie  swej jest tym samym, co przyjście Ducha Świętego na duszę podczas chrztu.

Najdoskonalszym obrazem Wieczernika jest po kościołach naszych chrzcielnica.

Tak jest więc dziś, jak ongi było:   — niegdyś ten sam Wieczernik służył tak Panu Jezusowi, jak i Duchowi Świętemu i obecnie również jeden i ten sam przybytek — każdy kościół parafialny — służy tak Panu Jezusowi, zstępującemu sakramentalnie na ołtarz, jak i Duchowi Świętemu, zstępującemu do duszy chrzczonego dziecięcia.

Tradycja wiernie odpowiadająca teologii, podaje nam pewien szczegół, co do Zesłania Ducha Świętego. Maryja i dwunastu Apostołów trwają na modlitwie w Wieczerniku, tam gdzie ustanowionym został Najświętszy Sakrament.

Przychodzi chwila zstąpienia Ducha Świętego. — Ona, jako Królowa, pierwsza, i w zupełnie pełnej mierze otrzymuje wylew łaski z wysokości.

Kula ognista, jedyna, nad Jej tylko czołem się unosząca, dzieli się na pojedyncze języki ogniste, aby spocząć z kolei nad głowami Apostołów.

Na Nią to Duch Święty zstępuje i Jej to, Matce wielkiej rodziny, którą stanowi ludzkość, Bóg powierza rozdział Daru Bożego.

To samo odnosi się również do wszelkiego daru łaski.

Wszystko, co Bóg daje ziemi, powierza On Maryi, wszystko to przez Jej ręce przechodzi.

Ale czy zmierzyć zdołamy pełnię łaski zalewającą duszę Maryi w dzień Zielonych Świątek?

Już od chwili Niepokalanego Poczęcia zupełna jest w Niej i przebogata pełnia łaski,   — a jednak pełnia ta z dnia na dzień przez piętnaście lat w sposób niewymowny wzrastała.

W chwili Zwiastowania przepełnił Jej duszę nowy nadmiar łaski: — Spiritus Sanctus superueniet   —  i   nadmiar   ten jeszcze przez trzydzieści lat wzrastał, wzrastał jakby w nieskończoność.

Cóż więc   Duch Święty zdoła jeszcze dodać do takiej pełni bycia Bożego w Jej duszy?

Według naszych pojęć nic zgoła.

Ale w oczach Bożych Matka Boska nie osiągnęła jeszcze tego ostatniego szczebla świętości, do którego Ją chce wynieść.

I dlatego Duch Pocieszyciel, Paraklet, który istotą samą miłości — nieskończoną miłością Ojca i Syna — na Nią zstępuje ponownie, rozszerza jeszcze Jej serce,   pojemność   Jego   jeszcze  zwiększa ponad miarę ludzką, aby ponad wszelką miarę je wypełnić.

A w ubogaceniu onym nie Ją wyłącznie Pan Bóg ma na względzie — chce Ją ubogacić dla nas wszystkich.

Zapewne, że Matką dusz w nadnaturalnym porządku jest już od trzydziestu trzech lat, od chwili, gdy 25 marca zgodziła się wziąć udział w dziele Odkupienia, gdy raz pierwszy rozbrzmiały słowa Ecce Ancilla Domini — ale macierzyńskie Jej powołanie było wtedy dopiero w zarodku.

Teraz nadszedł czas gdy pocznie je w czyn wprowadzać, a wobec ogromu potrzeb, które przedstawia każda chwila obecna i ogromu potrzeb, które niesie z sobą dla ludzkości każdy z idących po sobie wieków, jakżeż ta macierzyńska pieczołowitość jest nieogarnioną.

Ogromu tego nie obejmą słowa, ani wystarczą na godne złożenie Jej dzięków.

Słowa ustają tu, zawodzą, dają za wygrane — uchodzą w ową świetlaną sferę, gdzie milczenie jest modlitwą, a modlitwa milczeniem.

Skutki zstąpienia Ducha Świętego widoczniejsze były u Apostołów, niż u Matki Najświętszej. Zaczynają oni mówić obcymi, nieznanymi sobie językami, każdy z nich takim, jakiego potrzebować będzie przy nawracaniu ludów.

Ale jeśli objawy zejścia Ducha Świętego mniej się w Maryi niż w Apostołach w oczy rzucają,   — skutek Jego głębiej w Niej sięga.

Pod Jego wpływem nie przechodzi Matka Boża jak Apostołowie ze stanu niedoskonałości do świętości —   ale ze stanu najwznioślejszej już świętości, na stopień jej wyższy jeszcze, który,  —   jak  się wyraża św. Tomasz z Akwinu — attingit fines divinitatis sięga granic Bóstwa.

Nigdy  ich naturalnie   nie mogąc dosięgnąć, dotyka granic życia Bożego w Nim samym.

Czystą,   i jak czystą, była Maryja zawsze, lecz o ileż przejrzyściej jeszcze będzie   świecić   odtąd   ta  Jej nieporównana czystość przed Bogiem.

Pokorną, niewymownie pokorną w subtelnej delikatności dziewictwa swego była ta, co wyrzekła:  —  Quo modo fiet istud? — i ta, co rzekła: exaltavit humiles.

Lecz   jakże  teraz, po tylu doświadczeniach dotykalnie poznawszy, że wszystko czym jest i co posiada jest od Boga,   — uniża się Ona w poczuciu swej nicości przed wielkością Tego qui potens est, który możnym jest.

I   Stolicą   Mądrości   i   Panną   roztropną   i Matką czcigodną była od dawna — a o ileż bardziej tym wszystkim będzie teraz, gdy Duch mądrości, Duch roztropności i świętości   — zalał Ją swą mocą, jak to morze bezkresne w przypływie zdobywczym wstępujące falami coraz wyższymi, przekipiającymi jedna przez drugą.

Pełną   miłości dla Boga i dusz ludzkich jest również owa Dziewica poświęcona Bogu od trzeciego roku życia, która nigdy dla niczego innego, jak dla Boga i dusz nie żyła.

Służebnica Najwyższego i Służebnica nasza — ale teraz nie zdoła nikt wypowiedzieć   mocy i   chwały,   której   dosięgła   w   Niej   miłość   dla   Boga i   litościwej   miłości  dla ludzkości całej, której jest zbawieniem pocieszycielką i ucieczką.

__________________________________________

Najświętsza Maryja Panna w dziejach Bożych naszej duszy,
o. Raoul Plus SJ, Kraków 1934

http://militia-immaculatae.org/zeslanie-ducha-swietego

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Czym jest Duch Święty w Kościele? – KAZANIE na niedzielę Zielonych Świątek

Czym jest Duch Święty w Kościele? – KAZANIE na niedzielę Zielonych Świątek

 Weseli się Kościół, bo dziś obchodzi dzień, w którym życie otrzymał.

KAZANIE
na niedzielę Zielonych Świątek

Czym jest Duch Święty w Kościele?

(Mówione w Krakowie, w kościółku OO. Jezuitów, 1871 r.)

MARIAN MORAWSKI SI

Tom wam powiedział, u was mieszkając;

—   lecz Pocieszyciel Duch Święty,  Którego Ojciec pośle w Imię moje,  On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, cokolwiek bym wam   powiedział”   (Jan. 14, 25-26)

Czemu dzisiejsze święto, najmilsi w Panu, obchodzi się z tak szczególnymi oznakami  radości?  

—  Wierni  zdobią wiosenną zielenią swe domy i ołtarze; a Kościół w swym zapale, jakoby cały świat porywając, śpiewa w Prefacji dzisiejszej: 

—  „Z wylaniem radości cały na kuli ziemskiej świat się weseli„? (Profusis gaudiis, totus in orbe terrarum mundus exsultat).

 Weseli się Kościół, bo dziś obchodzi dzień, w którym życie otrzymał.

Gdy Bóg tworzył człowieka, ukształcił najpierw z mułu jego ciało, i następnie, jak mówi Pismo Św.,

— „natchnął w oblicze jego dech żywota, i stał się człowiek w duszę żyjącą” (Rodz. 2, 7).

W stworzeniu widać zarys odkupienia.

Podobnym sposobem Bóg-Odkupiciel ulepił mistyczne ciało Kościoła z mułu ziemi, — tj. z najwzgardzeńszych na świecie ludzi, z prostych i biednych rybaków; ukształcił ów przedziwny organizm, który aż do końca świata ma trwać nieskażony.

A po trzech latach, ukończywszy to dzieło, tchnął weń Ducha swego – i Kościół ożył Duchem Bożym.

— I w tej chwili to życie Boskie objawiło się Boskimi czynami, i dało poznać światu, jaki Duch tym ciałem porusza i w tym ciele żyje.

Nieprzebrane mnóstwo ludzi ze wszystkich stron świata było zgromadzone w Jeruzalem, na uroczystość żydowską w tym samym dniu przypadającą.

Zdumiewają się słysząc, każdy w swym języku, mówiących Apostołów i ognistymi słowy głoszących wielkie dzieła Boskie.

Wnet Apostołowie dzielą między sobą ziemię na dwanaście części, i jak Aniołowie dobrej nowiny, —  już się rozlecieli po wszystkim świecie; 

—  już się po wszystkim świecie wiara zaszczepia i Kościół kwitnie – i już Paweł Apostoł donosi chrześcijanom w Rzymie, że wiara ich opowiadaną jest po całej ziemi (Rzym. 1, 8).

Na próżno piekło podburza cały świat przeciwko Kościołowi; — na próżno mocarze ziemscy dobywają mieczy i zapalają stosy; na próżno rozum ludzki, zwodniczą nadęty filozofią, szereguje swe wywody przeciw nauce wiary; na próżno namiętności oburzają się przeciw jarzmu Krzyża

– Kościół wśród przeciwności i gwałtów, wśród wzgardy i męczeństw, wzrasta i rozkrzewia się – im bardziej uciskany, tym potężniejszy, im ciężej raniony, tym pełniejszy życia: bo ma w sobie pierwiastek życia nieśmiertelny: duszą Kościoła jest Duch Święty.

Ten stosunek Kościoła do Ducha Świętego jest bardzo ważnym i godnym naszego badania przedmiotem, bo w naszych czasach mało jest znany samym synom Kościoła;  — a tymczasem pociski niewiary są dziś głównie wymierzone przeciw temu artykułowi wiary:  —  „Wierzę w Kościół powszechny„.

Uważać zatem będziemy w tym kazaniu: —  jaki jest ów stosunek między Duchem Świętym a Kościołem – i jakie stąd dla nas obowiązki wynikają.

Za przyczyną przeczystej Oblubienicy Ducha Świętego Maryi, Którą  pozdrów- my nabożnym:   —  „Zdrowaś Maryjo„.

  Jakiż był cel Zbawiciela w ustanowieniu Kościoła?

Jedynym celem, dla którego Chrystus z nieba na ten świat zstąpił, było zbawienie świata, —  jak to wyraża samo Jego imię Jezus tj. Zbawiciel.

Ku temu celowi piastował trojaki urząd: kapłana, króla i mistrza, wyrażony w imieniu Chrystus, tj. Namaszczeniec, bo w starym Zakonie kapłanów, królów i proroków namaszczano.

Był kapłanem, bo spełnił ofiarę, którą świat odkupił, i uświęcał ludzi odpuszczeniem grzechów i rozdawaniem łask Boskich: 

—  „Ty jesteś kapłanem na wieki” (Ps. 109, 4) – mówi Psalmista.

Był królem, nie z tego świata wprawdzie, ale na tym świecie, bo na mocy Swej najwyższej władzy stanowił prawa i kazał nimi obowiązywać wszelkie narody:

— „Dana mi jest wszystka władza na niebie i na ziemi; idąc tedy nauczajcie wszystkie narody… chować wszystko, com wam kolwiek przykazał” (Mt. 28, 18-20).

Był mistrzem, bo opowiadał tajemnice królestwa Bożego i wskazywał drogę do żywota:

— „Jam jest droga i prawda i żywot” (Jan. 14, 6).

Ale Zbawiciel miał tylko lat kilka te urzędy widomie na ziemi sprawować, a świat potrzebował zawsze kapłaństwa, zawsze potrzebował rządów duchownych i zawsze potrzebował nauczania o prawdzie;

— dlatego Pan Jezus ustanowił Kościół, któremu dał uczestnictwo w trojakim Swym urzędzie.

Dał mu w pewnej mierze swe kapłaństwo, —  aby Kościół ofiarę, raz na Krzyżu spełnioną, co dzień na swych ołtarzach powtarzał, aby grzechy odpuszczał i ludzi uświęcał szafowaniem łaski w Sakramentach świętych.

Dał mu swą władzę królewską, — aby Kościół rządził ludzkością w rzeczach zbawienia dotyczących, aby prawa stanowił odpowiednie do tego celu i do różnych potrzeb każdego wieku.

Dał mu swą władzę nauczania, — aby tę prawdę Boską, którą Zbawiciel w zakątku żydowskiej ziemi opowiadał, po całym świecie głosił i wszystkie narody pod słodkie jarzmo Zbawiciela podbił:

— „Idąc na wszystek świat, opowiadajcie Ewangelię wszemu stworzeniu” (Mk 16, 15).

 Ale gdzież jest mądrość Twoja, o Panie?

— ludziom powierzasz duchowne rządy ludzkości? — ludziom poruczasz nauczanie prawd zbawienia?

Gdzież znajdziesz na starszych Twego Kościoła ludzi, którzy by nie byli ułomni, jak inni; którzy by nie podlegali namiętnościom i błędom, jak inni?

Może kierunek, jaki nadadzą Twemu dziełu, przeciwny będzie Twoim zamiarom – a któż się temu kierunkowi podda z całego serca?

Może ich nauka zboczy od prawdy, Którąś opowiadał – a któż ją bezwarunkowo przyjmie?

— kto ujarzmi swój rozum pod słowem ludzkim? — kto będzie tak wierzył w naukę przez nich głoszoną, że i krew za nią przeleje?

Panie! jak się oddalisz widomie od Twych uczni, jak wstąpisz na niebiosa, — Kościół  Twój  musi upaść,  — bo ludzie zawsze będą ludźmi.

Cóż na to Pan odpowiada?

— „Nie zostawię was sierotami” (Jan. 14, 18).  — Gdy odejdę, — „prosić będę Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami mieszkał na wieki – Ducha prawdy” (Jan. 14, 16-17); — „On was wszystkiego nauczy” (Tamże, w. 26).

W rzeczy samej, najmilsi w Panu, Kościół będąc tym, czym jest, mając to posłannictwo, które mu Chrystus powierzył, nie mógł być jedynie z ludzkiego materiału zbudowany.

Władza nad sumieniem w rękach samych ludzi, nauka wiary samym ludziom powierzona – słowem, Kościół czysto ludzki, —  jest to niedorzeczność.

Kościół Chrystusowy, aby spełniać swe Boskie posłannictwo, musi mieć w sobie Boski pierwiastek; — ludzie będą ciałem Kościoła, — jedni będą głową, drudzy członkami, do rozmaitych czynności przeznaczonymi,

— ale duszą tego ciała musi być Bóg, Duch Święty.

Jak dusza ciałem włada i, niewidzialną będąc, objawia się w ciele życiem i czynami,  — tak ten Duch Boży musi niewidzialnie rządzić widomym Kościołem, On przezeń musi rządzić, uświęcać, nauczać ludzkość.

Taki tylko Kościół da się pojąć, taki tylko Kościół jest dziełem godnym swego Założyciela, Mądrości wcielonej.

Jak Chrystus jest Bogiem-człowiekiem, tak Kościół być musi Bosko-ludzkim społeczeństwem.

Tak być musiało, najmilsi w Panu, — i tak jest w istocie, — tak świadczy Ewangelia.

Słyszeliście dopiero, że Chrystus przyrzekł dać Ducha swego Kościołowi.

Posłuchajmy, na co mu tego Ducha daje?

– aby w Duchu Świętym sprawował kapłaństwo: 

— „Weźmijcie Ducha Świętego; których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone” (Jan. 20, 22-23);

– aby w Duchu Świętym rządził:

— „Duch Święty postanowił biskupów, aby rządzili Kościół Boży” (Dz. Ap. 20, 28), czytamy w Dziejach Apostolskich;

– aby w Duchu Świętym całemu światu głosił naukę Chrystusową:

— „Weźmiecie moc Ducha Świętego, który przyjdzie na was i będziecie mi świadkami w Jeruzalem i we wszystkiej żydowskiej ziemi i w Samarii i aż na kraj ziemi” (Dz. Ap. 1, 8).

W Duchu Świętym nauczać, mieć Ducha Prawdy, znaczy prawdę przy pomocy Ducha Świętego zachowywać i głosić bez błędu, nieomylnie, taką jaką im Chrystus przekazał:

— „Gdy zaś przyjdzie on Duch Prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy” (Jan. 16, 13).

Gdyby Kościół nie był nieomylnym w nauczaniu prawdy wiary, — na cóżby mu Chrystus dał Ducha Prawdy?

Gdyby Kościół nie był nieomylnym, — mogłoby piekło przywieść go do zboczenia od nauki Chrystusowej, a tym samym strącić go z tej podwaliny wiary, na której stoi.

A przecież Chrystus powiada, że  —  „bramy piekielne nie zwyciężą go” (Mt. 16, 18).

Gdyby Kościół nie był nieomylny, — to nie tylko nierozsądną, ale niemożliwą byłaby wiara, niezachwianie oparta na jego nauce; —  Chrystus by nie mógł nas obowiązać do takiego sposobu wierzenia.

A przecież Chrystus mówi: 

— „Nauczajcie wszystkie narody” (Mt. 28, 19); „kto nie uwierzy, będzie potępion” (Mk 16, 16) – i zarazem ręczy za naukę Kościoła: „Kto was słucha, mnie słucha” (Łk. 10, 16).

Jednym słowem, Duch Święty dany jest Kościołowi, aby nim we wszystkim co do zbawienia należy kierował, jak świadczy dzisiejsza Ewangelia:

— „Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w Imię moje, On was wszystkiego nauczy„.

A dany jest nie tylko Apostołom, lecz w ich osobie wszystkim ich następcom;

— bo wyraźnie mówi Pan, że ten Duch Prawdy zostanie z nimi „na wieki” (Jan. 14, 16).

 Lecz jak mamy rozumieć to działanie Ducha Świętego w Kościele?

Czy papież i biskupi, — ile razy nauczają, ile razy prawa stanowią, — mają szczególne objawienie?

Czy Duch Święty mówi przez nich, —  jak niegdyś przez Proroków przemawiał?

Taką naukę o działaniu Ducha Świętego chcieliby w nas wmówić nieprzyjaciele Kościoła; — tak ją przedstawiają nieświadomym, aby wydrwić Kościół Boży.

Ale taką nie jest nauka Kościoła.

Objawienia w właściwym znaczeniu Kościół sobie nie przypisuje, — ale czuwanie nad sobą Ducha Świętego, zwane „assystencją„.

Różnica między natchnieniem a assystencją jest,  — że w natchnieniu Duch Święty niejako bezpośrednio, cudownym i nadzwyczajnym sposobem, objawia człowiekowi tajemnice Boże;

— w assystencji zaś działanie Boskie ukrywa się za ludzkimi środkami, których człowiek używać musi, ale którymi Duch Święty kieruje, aby niepochybnie do prawdy doprowadziły.

Papież, gdy ma jako namiestnik Chrystusowy przemówić, biskupi, gdy mają na soborze zagadnienia jakie rozstrzygnąć, — nie czekają objawienia Ducha Świętego,

— ale muszą ludzkimi sposobami prawdy szukać, muszą zastanawiać się, radzić się,  badać Pismo św. i podania kościelne;

—  a gdy to czynią,  — Duch Święty, według najpewniejszej obietnicy Zbawiciela, czuwa nad nimi i tak kieruje ich roztropnością i ludzkimi środkami,  których używają,  — że ostatni wynik ich badań i rozpraw, na który się godzą, nie może być błędem, z nauką Chrystusa niezgodnym – i chociaż jest płodem ludzkich rozumów, jest też zarazem dziełem Ducha Świętego:

— „Zdało się Duchowi Świętemu i nam” (Dz. Ap. 15, 28) – taki był wstęp orzeczeń soboru Apostolskiego w Jeruzalem.

Ten dogmat, iż Duch Święty jest w Kościele, kieruje jego nauką i rządami, i dopuścić nie może, aby Kościół powszechny w swych zbiorowych czyli społecznych czynach zbłądził,

— ten dogmat mówię, — był zawsze podwaliną wiary katolickiej, — ten dogmat jest cechą katolickiego Kościoła,  — głównie odróżniającą go od protestantyzmu i wszelkich sekt kacerskich, gdzie nie znają władzy uczącej i każdy wedle swej głowy wierzy.

Ten dogmat sprawia tę jedność wiary, — której żadna inna religia mieć nie może, boć jest własnością jedynej prawdziwej religii

– jedność taką,  — że wszystkie wieki i wszystkie narody jedno i to samo wierzą, i za te same prawdy krew przelewają dzisiaj misjonarze w Chinach i Korei i bracia nasi od schizmy prześladowani, za które ją przelewali w pierwszych trzech wiekach męczennicy rzymscy i kartagińscy.

Dlatego też za tym dogmatem najgorliwiej obstawali dawni Ojcowie Kościoła i wszyscy obrońcy wiary.

— „Ktokolwiek – mówi św. Wincenty z Lerynu w V wieku – ktokolwiek gardzi zgodnym w Chrystusie zdaniem Pasterzy Kościoła, ten nie na człowieka, lecz na Boga wzgardę miota” (Commonitorium).

Słuchajmy, jak wielki nauczyciel Francji Ireneusz św., w II już wieku o tym dogmacie pisze:

— „Wiarę zachowujemy, którąśmy od Kościoła otrzymali.

W Kościele bowiem jest dar Boży, jako dusza ożywiająca ciało, z której wszystkie członki życie czerpią; — jest uczestnictwo Chrystusa tj. Duch Święty: zadatek nieskazitelności i utwierdzenie wiary naszej i szczebel wstępowania do Boga.

W Kościele bowiem, mówi Pismo, — dał Bóg apostołów, proroków, mistrzów i wszystkie inne czynności Ducha Świętego – tego Ducha, w którym nie mają uczestnictwa ci wszyscy, co nie należą do Kościoła, lecz sami się pozbawiają żywota, przez błędne mniemania i najgorsze postępki.

— Gdzie bowiem Kościół, tam i Duch Boży; —  a gdzie Duch Boży, tam Kościół i wszelka łaska;  — Duch zaś jest prawdą.

Którzy się oddalają od Kościoła i u piersi matki nie karmią się na żywot, — ci się też od prawdy oddalają i kopią sobie cysterny, cysterny rozwalone; albowiem nie są na jednej opoce oparci, ale na piasku z mnogich kamyków złożonym” (Adversus haereses).

Taka jest najmilsi, wiara katolicka.

Cóż stąd za wniosek?

Że kto ją odrzuci, ten nie jest katolikiem; 

—  kto nie uznaje w Kościele powagi Boskiej, — ten nie jest w tym Kościele, który ma Ducha Prawdy; ten może być lutrem, ale katolikiem nie jest.

Katolik nie może przeciwstawiać Kościoła Bogu, prawdy Bożej nauce kościelnej;  — nie może mówić:  — Boga czczę, a o Kościół nie dbam;  — w Boga wierzę, — ale ludziom nie mogę się poddawać; — nie chcę słyszeć o postach, o nabożeństwach w kościele i podobnych papieża wymysłach!

– Boże! —  jak często takie mowy słyszeć się dają w naszym katolickim kraju!

Nie ludziom te mowy się sprzeciwiają, ale Duchowi Świętemu, który jest duszą Kościoła.

Nie chcecie słuchać Kościoła? — nie Kościół was wyklina, ale sam Zbawiciel wykreśla was z liczby chrześcijan i każe was za wyklętych poczytać:

— „Jeśliby kto Kościoła nie usłuchał” – mówi uroczyście u Mateusza św. – „niech będzie jako poganin i celnik” (Mt. 18, 17).

My, najmilsi w Panu! — poddawajmy umysł nasz Kościołowi św., wierząc niezachwianie w naukę wiary, którą nam przekazuje; — z uszanowaniem, nie zaś z krytyką przyjmując prawa, jakie nam nakłada.

Nie ludziom mamy rozum poddawać, — bo to jest upodleniem (tak się upadlają ci, co wierzą w pierwszego lepszego samozwańca, który w zgodną z ich namiętnościami strunę uderzy);

— ale Duchowi Świętemu się poddajemy – co jest uszlachetnieniem i wywyższeniem ludzkiego rozumu.

Poddajmy też, najmilsi, serce nasze Kościołowi, kochając tę oblubienicę Chrystusową, którą On tak dalece umiłował, jak mówi Paweł św., że wydał samego siebie zań, aby ją poświęcił (Efez. 5, 25. 26).

Kochajmy jego naukę, jego sakramenta, jego hierarchię, jego prawa – wszystko, co do niego należy, — bo to wszystko krwią Zbawiciela namaszczone, to wszystko Jego łzami się promieni, w tym wszystkim wionie Duch Boży.

Umiejmy odróżnić ułomności ludzkie, znajdujące się w Kościele, od tego, co należy do Kościoła, co stanowi Kościół, jeśli sam Oblubieniec te cienie do czasu znosi, jakżeby nas grzeszników miały one odrażać?

Ściskajmy tę Matkę oboma ramiony: — bo czasy są złe, burzliwe; — kto nie jest silnie przywiązany, tego łatwo burza oderwie.

Niestety, ileż to dziś smutnych przykładów!

A gdy porzucimy Kościół,  — gdzież pójdziemy drugiej matki szukać? 

Czyż na bezdroża sekt protestanckich pójdziemy? — czy w racjonalizmu pustynie?  — czy w bagna materializmu?… Boże uchowaj!

O Duchu Święty! — za Twoją łaską jesteśmy członkami mistycznego ciała, którego   Ty   duszą   Jesteś.   Spajaj   nas silnie z tym ciałem, abyśmy na zawsze   w   nim   wytrwali.   Ożywiaj   nas  życiem, którym to ciało żyje, abyśmy w Kościele zostając, nie byli martwymi członkami.

Daj, abyśmy Cię czcili, czcząc Twój Kościół; abyśmy Cię słuchali, posłuszeństwo oddając Twemu Kościołowi; abyśmy Cię miłowali, kochając Twój Kościół, —  i tą wiernością i miłością ku Kościołowi wojującemu zasłużyli na przyjęcie do Kościoła triumfującego, który chwali Cię z Ojcem i Synem po wszystkie wieki. Amen.

—————————————————————————————————————————————————

Marian Morawski SJ

KAZANIE na niedzielę Zielonych Świątek: Czym jest Duch Święty w Kościele?(Mówione w Krakowie, w kościółku OO. Jezuitów, 1871 r.); MARIAN MORAWSKI SI

Ks. Marian Morawski SI (b. prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego), Kazania i szkice. Kraków 1921, ss. 52-59. (Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

Pozwolenie Władzy Duchownej:

NIHIL OBSTAT.
J. Urban S. I.

  1. 5610/21.

POZWALAMY DRUKOWAĆ.
Z KSIĄŻĘCO-BISKUPIEJ KURJI
Kraków, dnia 20 maja 1921.

† Adam Stefan

Wład. Miś
Kanclerz.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Kraków 2006

Za; http://www.ultramontes.pl/morawski_na_ziel_sw.htm

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Oczyszczenie Matki Bożej czyli M. B. Gromnicznej

Oczyszczenie Matki Bożej czyli M. B. Gromnicznej

giotto-ofiarowanie-w-swiatyni-ca-1304-kaplica-scrovegnich

Święto Oczyszczenia Matki Bożej jest ostatnim świętem okresu Bożego Narodzenia, choć niekiedy wypada po Siedemdziesiątnicy.

Przepisywane czy wspominane już tu na blogu dzieło Rok Boży jest doskonałą pomocą w przeżywaniu całego roku kościelnego po chrześcijańsku. I tym razem polecam lekturę ustępu z tej książki.

Pelagiusz z Asturii

Święto Matki Boskiej Gromnicznej
Oczyszczenie Matki Boskiej
(2 lutego)

Najczystsza Matka, z Dzieckiem na ręku, staje w świątyni progu,
By się oczyścić, Dziecię poświęcić, w ofierze złożyć Je Bogu.
Tyś przecież czysta; Anioł poświadcza. Pocóż Tobie ofiara?
Dziecina Twoja, którą nam dajesz, Pan nasz, ufność i wiara.
My znamy chęci, Matko chwalebna – dajesz przykład pokory,
Bo dumny człowiek, grzesznik, przestępca, rzadko do niej jest skory.
Więc klęka w bramie, Syna oddaje, kapłan bierze Go w ręce;
Natchniony starzec, Symeon wierny, mówi w szczerej podzięce:
Dziękuję, Panie, żeś mi pozwolił widzieć świata zbawienie,
Narodów chwałę. Przyjmij, mój Zbawco, pokłon i uwielbienie.
Do Matki-Dziewicy, w duchu proroczym, słowa smutku powiada:
Miecz serce zrani, męczyć gdy będą Zbawcę ludzi – i biada.
W tej chwili dusza Marji Panny jakby Bożym kapłanem
Oddaje niebu, po dobrej woli, co z nieba było Jej danem.
My pamięć Twoją dziś obchodzimy, Twą świętość, czystość, pokorę,
I Ciebie dzisiaj kornie prosimy: Bądź nam za życia podporę.

Święto Matki Boskiej Gromnicznej obchodzono w Jerozolimie już w drugiej połowie piątego wieku procesją z zapalonemi świecami. Najprawdopodobniej tam je też najpierw zaprowadzono, skąd rozpowszechniło się po całym świecie. Gdy około roku 540 wybuchła w Konstantynopolu dżuma, zarządził cesarz Justynjan, aby w jego państwie święcono tę uroczystość 2 lutego; chciał wyprosić, aby Zbawiciel, jak kiedyś wyszedł na spotkanie Symeona, i teraz nawiedzonym przybył z pomocą. Czy zaprowadzono je wówczas także w Rzymie, nie da się dziś stwierdzić. Natomiast wiemy, że w niektórych miejscowościach Zachodu przyjęło się to święto dość późno. Papież Sergjusz I (687-701) polecił w tym dniu odprawiać procesję błagalną. Wśród świąt Matki Boskiej jest ono pierwszem, w którem nie było wolno wykonywać prac służebnych.

Uroczystość Oczyszczenia Najśw. Marji Panny jest ostatniem świętem okresu Bożego Narodzenia. W  związku z tą cechą święta chowa się tego dnia żłóbki, jeśli nie usunięto ich już po oktawie Trzech Króli. To święto końcowe okresu Gwiazdkowego zawiera już pierwszą wskazówkę na zbliżający się czas postu, w którym wierni ze skruchą rozpamiętywują mękę Pańską i najszczerzej współczują z Najśw. Matką Bolesną. Ową wskazówkę zawierają prorocze słowa Symeona: „I duszę Twą własną (Matki Pana Jezusa) przeniknie miecz”.

Na zachodzie starano się przez to święto wykorzenić zwyczaje i pozostałości pogańskie. W pogańskim Rzymie były bowiem w zwyczaju uroczystości na cześć bożków Pana i Plutona, w których urządzano pochody z pochodniami i rozmaite zabobonne oczyszczenia, z czem łączyło się wszelakie rozpasanie. Tym pogańskim oczyszczeniom przeciwstawiano czcigodną pamiątkę ofiary oczyszczenia, złożoną przez Najczystszą Dziewicę Marję, a zabobonnym pochodom na cześć bożków pogańskich, pierwszy pobyt Zbawiciela w świątyni, którego sędziwy Symeon nazywa „światłością na objawienie pogan”. Ceremonje święcenia świec i procesja z zapalonemi świecami sięgają najdawniejszych czasów. Wyjaśnieniem tych obrzędów jest wiersz, który się śpiewa przy rozdawaniu świec: „Światłość na objawienie pogan i chwałę ludu twego Izraelskiego”. Światło świecy ma zatem wyobrażać Chrystusa Pana.

Chrystus – światłością świata. Tą myślą wyłącznie jest Kościół przejęty w święto Matki Boskiej Gromnicznej. Całe rzędy świec zapalają się w świątyni a z niemi odbywają się uroczyste pochody po całym domu Bożym. Podobne do białych kwiatów, powiewają migotliwe płomyki białych świec dokoła ołtarza. Tak nakazał Kościół, chcąc uczcić zwycięskiego Króla światłości. Ale i serca ludzkie poruszają się pod wpływem tych ceremonij. Kościół pragnie przepoić dziatki swoje jasnością niebieską, pragnie podnieść je w krainę światłości. A tą światłością nie jest nic innego jak prawdy i łaski, które pochodząc od Jezusa, przeobrażają duszę w nowy świat, nowe promieniste królestwo. Ciemne są drogi życia, skoro ich światłość nie oświeca. Przeczytajmy modlitwy, któremi Kościół poświęca świece. Tam objawiają się jego najgłębsze myśli; w tych modlitwach znajdujemy „myśl zasadniczą” święta Matki Boskiej Gromnicznej. Tych modlitw jest pięć, a odznaczają się namaszczeniem i głębią myśli, właściwą wszystkim modlitwom kościelnym. Oto brzmienie jednej z nich:

„Panie Jezu Chryste, światłości prawdziwa, który oświecasz każdego człowieka na ten świat przychodzącego: pobłogosław te świece i poświęć je światłem Twej łaski, aby jak te świece, płonące ogniem widzialnym, rozpraszają ciemności nocy, tak serca nasze, oświecone niewidzialnym ogniem, to jest blaskiem Ducha świętego, były wolne od ślepoty błędów naszych: abyśmy mogli po oczyszczeniu oczu duszy ujrzeć to, co się Tobie podoba, a nam pożytek przynosi.”

Poświęcenie już się odbyło. Kapłan rozdaje płonące świece obecnym kapłanom i ludowi, a chór znowu śpiewa pieśń Symeona z antyfoną: „Światłość na objawienie pogan”. Widzimy te światła, słyszymy te słowa i duszą jesteśmy w innym świecie.

Przenieśmy się myślą na świętą górę do świątyni Pańskiej. Starcowi Symeonowi było dane, że mógł na kilka chwil wziąć w swoje ręce Boskie Dzieciątko i wypowiedzieć swą pieśń przedśmiertną. Raduje się, że nad jego grobem wschodzi słońce zbawienia całego świata i oświeca ciemności najodleglejszego pogaństwa. Nie ma tego szczęścia, by widzieć życie i cuda Pana Jezusa na ziemi, rozgłos chwały Jednorodzonego, pełnego łaski i prawdy. Bóg postanowił go odwołać. Ale odchodzi w radości i pokoju.

Do świętego Symeona przyłącza się jako przedstawicielka niewiast szlachetna i pobożna prorokini Anna. Symeon i Anna stają na progu Nowego Zakonu jako święte, szlachetne postacie, szczególnie drogie sercu wiernych. I tak wskazuje dzisiejsze święto na dwie sędziwe osoby, które pod koniec swego życia składają hołd Boskiemu Dzieciątku i cieszą się Jego widokiem. Zbawiciel przyszedł na świat, by ocalić i uszczęśliwić wszystkich, którzy są dobrej woli. Czas świąt Bożego Narodzenia objawia nam tę wielką i miłościwą prawdę. Przy żłóbku klękają pierwociny odkupionych, pastuszkowie i Mędrcy ze Wschodu, biedni i możni przyjmują jego łaski. Młodziankowie jako „kwiat Męczenników” otaczają Boskie Dziecię, a przy ofiarowaniu w świątyni jerozolimskiej jest Ono ukojeniem i pociechą starości.

Van der Weyden, Presentation

Święto Matki Boskiej Gromnicznej
w sztuce chrześcijańskiej

Sztuka chrześcijańska nie omieszkała wysławiać Ofiarowania Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Wśród wielu wyróżnia się przedewszystkiem wspaniały obraz Jana van Eycka. Arcydzieło to przedstawia nam świątynię żydowską w Jerozolimie z jej krużgankami i potężnemi kolumnami; równocześnie możemy też zagłądnąć przez otwarte podwoje do ożywionego, ludnego miasta. Najśw. Matka podaje Symeonowi, pięknemu, ujmującemu starcowi, Boskie Dziecię. Na jego obliczu maluje się głęboki zapał, a ujrzawszy Mesjasza, woła: „Teraz puszczasz sługę Swego, Panie, gdyż oczy moje ogłądały zbawienie Twoje”. Marja, stojąca obok ołtarza, jest odziana szerokim płaszczem. Biała przepaska zdobi jej skroń. Jej poważną, rozumną twarz cechuje pokora, ale także godność, bo jest z pośród tysięcy wybraną Matką Syna Bożego. Obok niej stoi święty Józef, mając w ręku świecę. Z szeregu otaczających ich osób wyróżnia się dziewczynka, tuż przy Najśw. Pannie, która trzyma w ręku koszyczek, a w nim gołębie przeznaczone na ofiarę. W przeciwieństwie do poważnego wyrazu twarzy Matki, na której widać jakby odblask smutku dla przepowiedni Symeona o losie Syna, miła Dziecina uśmiecha się swemi ślicznemi, modremi oczyma, i zdaje się radować pięknością i wspaniałością, którą ogląda w świątyni. O dalsze kolumny opierają się już chorzy i kaleki, których Jezus w przyszłości będzie uzdrawiał.

Matka Boska Gromniczna

Świątynia światłem gromnic płonie
I woła: Matko! oświeć życia znój!
Przed prawem schylasz święte skronie,
Bo w niem pokory i pociechy zdrój.

Posłuszna, cicha do ostatka
Wypełniasz kornie, co rozkazał Bóg,
I wiedziesz rzesze jako matka,
Gdy staną trwożne wśród rozstajnych dróg.

Niech nam przypomni blask gromnicy,
Że nim pójdziemy na straszliwy sąd,
Ma dusza jaśnieć wśród ciemnicy,
I mężnie łamać szał i grzech i błąd.

Świątynia światłem gromnic płonie,
I myśl ulata, gdzie pokory kwiat,
Nad burze, gromy, ciemne tonie,
I nad niedole ludzkich, biednych chat.

Świątynia w blaskach świec jaśnieje,
I ufnie błaga cały polski lud:
Pokoju otwórz nam wierzeje
Na szczęście, chwałę, nowych czasów cud!

Ks. Ewaryst Nawrowski

Zwyczaje i wierzenia ludowe

Polacy mieli od najdawniejszych czasów szczególne nabożeństwo do Matki Boskiej. Świecili im pod tym względem dobrym przykładem prawie wszyscy królowie polscy, którzy w każdej ważniejszej potrzebie zanosili pokorne modły do Bogarodzicy, prosząc, by ich oświecić i pobłogosławić im raczyła.

Dniem poświęconym czci Matki Najświętszej, była sobota, tak jak piątek czci męki Pana Jezusa. Dlatego to we wszystkich domach staropolskich zapalano w sobotę światło przed obrazem Najświętszej Panny. Gdy Kościół ustanowił post w wigilję niektórych tylko świąt Matki Boskiej, Polacy zachowywali post w przeddzień wszystkich uroczystości Matki Bożej, bez względu na to, czy był w dniu tym nakazany. Stąd też pochodzi przysłowie: „Kto kocha Maryję – nie pyta o wiliję”.

Ze wszystkich świąt Matki Boskiej najuroczyściej obchodzono święto Matki Boskiej Oczyszczenia, czyli Matki Boskiej Gromnicznej. Uroczystość ta nastraja wiernych poważnie, a obrzędy z nią związane nasuwają myśli o znikomości rzeczy światowych, o godzinie śmierci, na którą zawsze powinniśmy być przygotowani, gdyż nie wiemy „dnia i godziny”.
Nazwa „Gromnicznej” pochodzi od zwyczaju święcenia w kościele świec woskowych, zwanych gromnicami, które chronić mają od gromów i wszelkich niebezpieczeństw. Świece te wyrabiano dawniej w domu z własnego wosku pszczelnego, dziś kupuje się gotowe, wykonane fabrycznie. Przed zaniesieniem do kościoła przystrajają często gromnice kwiatami sztucznemi i kokardami; w Lubelskiem owijają lnem i ozdabiają koralami lub paciorkami; w innych znów okolicach okręcają świece długiemi kolorowemi stoczkami, tak zwanemi błażejkami. Nazwa „błażejek” pochodzi od dawnego zwyczaju zapalania stoczków w dzień świętego Błażeja, 3 lutego, podczas święcenia gruszek i jabłek, których lud używał jako lekarstwa na ból gardła.

Gromnice przyniesione do kościoła poświęca ksiądz przed sumą, odmawiając przy tem specjalne modlitwy, poczem odbywa się procesja z zapalonemi gromnicami, na pamiątkę przyniesienia Dzieciątka Jezus po raz pierwszy do świątyni jerozolimskiej. Płonące świece trzymają wierni przez czas nabożeństwa, bacząc uważnie, by która nie zgasła, co byłoby złą wróżbą dla tego, który ją trzyma.

Zapaloną gromnicą błogosławi gospodarz, wróciwszy z kościoła, pola swoje, podwórze, zwierzęta, robi kopciem znak krzyża nad drzwiami i oknami domu, aby zabezpieczyć dobytek od gromów, nawałnic i gradów. Dym ze zgaszonej gromnicy stara się lud wchłaniać w siebie jako ochronę przed bólem gardła.

Gromnice poświęcone przechowuje się nad obrazami świętych, posługując się niemi w ważnych i groźnych momentach życia. Z gromnicą zapaloną wychodzi się naprzeciw kapłanowi niosącemu choremu ostatnią Pociechę, a w chwili śmierci daje się konającemu gromnicę do ręki, by uprosić dla niego wstawiennictwo Matki Boskiej. W czasie burzy i gromów stawiają zapaloną gromnicę w oknie lub przed obrazem Najświętszej Panny, a gdy pożar wybuchnie w pobliżu, wynoszą płonącą gromnicę przed dom, odmawiając litanję i modlitwę o odwrócenie niebezpieczeństwa.

Ponieważ od „Gromnic wilcy stadem dochodzą”, uważano z dawien dawna Matkę Boską Gromniczną jako opiekunkę zagród i ludzi, chroniącą przed napaścią wilków. Tego dnia nikt nie odważył się chodzić do lasu z obawy przed rozzuchwalonemi wilkami.

Z pogody jaka jest w dzień Matki Boskiej Gromnicznej, wnioskują gospodarze, jak długo będzie trwała zima i jakie będą urodzaje. I tak – długie sople lodu, zwisające z dachu, zapowiadają niezwykły urodzaj marchwi; szron zaś pokrywający drzewa obiecuje obfity plon w sadach. Wedąług wierzeń ludu nawet zwierzęta wysnuwają rzekomo wróżby ze stanu pogody w dzień Matki Boskiej Gromnicznej. Niedźwiedź, n.p. burzy swoją budę, jeżeli dnia tego jest duży mróz, a naprawia ją, o ile jest odwilż, bo czuje, że długa będzie jeszcze zima.

Stąd powstały przysłowia:

Na Gromniczną Maryją
Niedźwiedź budę rozwali, lub poprawi ją.

Na Gromnicę masz zimy połowicę.
Na Gromnicę łataj bracie rękawicę.

Gdy na Gromnicę roztaje – rzadkie będą urodzaje.

Gdy na Gromnicę z dachu ciecze, zima się jeszcze odwlecze.

Gdy słońce jasno świeci na Gromnicę,
To przyjdą większe mrozy i śnieżyce.

Legenda na Matkę Boską Gromniczną

Nietylko ludzie, lecz wszystko, co żywie, w Marji Panny zostaje opiece; Ona się światem troszczy dobrotliwie, muszką w powietrzu, drobną rybką w rzece, ptaszyną małą z pisklęty drobnemi, nawet robakiem, co wypełza z ziemi na Zwiastowanie, gdy się wzbudzi wiosną; bo Ona świata jest Matką litosną!

Dobytek ludzki ochrania od szkody i nawet wilki z żarłoczną paszczęką w zimowe noce od wiejskiej zagrody odgania sama opiekuńczą ręką.

Święty Mikołaj, co je w ryzach trzyma, gdy spadną śniegi i nadejdzie zima, ich dziką hordę na części rozbija, aby za jego wyłącznym nakazem na ludzkie dobro nie spadały razem; więc mają sobie działy wyznaczone, i każdy idzie tylko w swoją stronę, gdzie mu wyznaczył święty legowisko, od ludzi z dala, od siebie nie blisko.

A na Gromniczną, gdy się z kniei zwłóczą i jak rabusie po polach rozłażą, za łupem węszą, a złowrogo mruczą i między sobą na śniegu się swarzą, i głodnym zębem kłapią, i dokoła robią wyprawę na uśpione sioła, Panienka święta staje im na drodze z gromnicą w ręku, wśród tumanów śniegu i wilcze stada zatrzymuje w biegu.

I tak na straży cichej wioski stoi, więc napaść przed nią cofa się i boi, i nie śmie naprzód iść, gdy światło zoczy.

Gdy wystraszone stado się rozskoczy, to w jaką stronę cofnie się wilczysko, w tę już umykać musi przed gromnicą; zielone ślepia wściekłością mu świecą, ale łeb zwiesza i wyciąga szyję, jak pies skulony chyłkiem w śniegu brodzi i w ciemne lasy spłoszony uchodzi.

Gdy w noc miesięczną wilki w polach wyją, ludzie się ze snu budzą z wielkim strachem, i słychać szepty pod słomianym dachem: W Twoją opiekę weźmij nas, Maryjo!
I znów zasypia z tą ufnością wioska, że w śniegach nad nią czuwa Matka Boska.

*

Na Mikołaja ani na Gromniczną, kiedy się wilki snują zgrają liczną, nie dobrze motać przędzy gospodyniom, bo łatwo jeszcze – uchowaj to Boże! – w nici wilczysko zaplątać się może i będzie potem trzymał się zagrody i przez rok cały w niej wyrządzał szkody.

M. Gawalewicz
(„Królowa Niebios”)

Źródło: x. Ludwik Niedbał et al. (oprac.), Rok Boży w liturgji i tradycji Kościoła świętego, wydanie drugie, Katowice, 1932, ss. 163-170. Obrazy dodane przez Pelagiusza. Swoją drogą, zobaczyć można skutki barbarzyńskiego zwyczaju (jak go słusznie, według mnie, nazywa P. prof. Skoczyński) „uwspółcześniania” języka porównując tekst powyższy, wyjęty z reprintu oryginału z 1932 roku (przecież nie jest to jakiś niezrozumiały język!), z tekstem dostępnym na stronie msza.net. Braki i kompletnie niepotrzebne podmiany słów aż rażą Polaka znającego i ceniącego swój język, nie tylko w jego formie obecnej.

https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2017/02/02/oczyszczenie-mb-2017/

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Zegar Męki Pańskiej. Podejmiesz wyzwanie?

Zegar Męki Pańskiej. Podejmiesz wyzwanie?

Zegar Męki Pańskiej.

Kościół   święty   zdumiewa   bogactwem  modlitw i nabożeństw prowadzących wiernych   do   zbawienia.   Skarbnica  łask, jakie na nas czekają za ich sprawą, jest niewyczerpana.

Szczególnie  w  czasie Wielkiego Postu i Świętego Triduum Paschalnego dusza szuka  sposobności,  by zjednoczyć się ze swym Zbawicielem,  —  wszak Ten, w Którym  nie ma wdzięku ani też blasku,  aby na Niego popatrzeć,  ani wyglądu, by się nam podobał (Iz 53,2)   —  ujmuje nasze serce jeszcze mocniej.

  —  Im   głębiej   poznajemy   Ofiarę   Męża boleści wzgardzonego, chłostanego, zdeptanego (por. Iz 53,3-4), czytając opis Męki Pańskiej w Ewangelii, pismach Ojców Kościoła czy objawieniach,   — tym   bardziej   rozumiemy bezgraniczną Miłość Boga do nas.

Izajasz mówi:

— Spadła   Nań   chłosta   zbawienna   dla nas,  a w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,5).

Zaiste,   w   pobożnym   rozważaniu   ostatnich  chwil ziemskiego życia naszego Zbawiciela   —  powinniśmy   szukać   uzdrowienia   i   mieć   nadzieję  na nasze zbawienie.

Dlatego   dzięki   pobożności   pasyjnej    —    przez   wieki   ugruntowało   się   w Kościele   wiele     modlitw,   pieśni,   nowenn,   koronek,     litanii,   godzinek   i —   innych nabożeństw do Najdroższej Krwi Pana Jezusa,   — do Najświętszych Ran Chrystusa,   — Jego Najświętszej Głowy,  —  Oblicza, — Krzyża Świętego…

Wszystko   po   to,   aby   współuczestniczyć   w   cierpieniach  i śmierci naszego Odkupiciela.

Poczesne   miejsce   zajmują wśród nich dobrze znane i we wszystkich naszych świątyniach odprawiane nabożeństwa Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali.

—   Jest   jednak   jeszcze jedna chwalebna praktyka modlitewna, która równie skutecznie   może   nasze  myśli kierować ku Pasji Jezusa Chrystusa – to Zegar Męki Pańskiej.

Decydujące 24 godziny

Zegar   Męki Pańskiej jest nabożeństwem, które zachęca   —  do przeżycia całej doby, towarzysząc Panu Jezusowi w ostatnich 24 godzinach Jego przebywania na Ziemi,   w tej – chciałoby się rzec – decydującej dobie dla historii ludzkości, —   kiedy   na   powrót   otwarły   się   bramy  Nieba, a winy grzeszników zostały odkupione krwią Baranka.

Nabożeństwo   to   krzewione jest dziś przez ojców pasjonistów, choć pierwsze jego wersje powstały dużo wcześniej,   —  zanim   Zgromadzenie   Męki  Jezusa Chrystusa   zostało   zatwierdzone  przez Watykan – odnajdujemy je już w XIV stuleciu.

Na  przestrzeni  wieków praktykowało je wielu świętych, jak choćby św. Paweł od Krzyża, św. Alfons Maria de Liguori czy św. Wincenty Pallotti.

Jak rozważać Zegar Męki Pańskiej

Dzięki   Zegarowi   Męki   Pańskiej   —  rozważamy przez 24 godziny konkretne bolesne wydarzenia zaczerpnięte z Ewangelii bądź Tradycji Kościoła.

—  Zaczynamy  o  godzinie 19.00, kiedy podczas Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus umył   nogi    Swoim   uczniom,  —   a kończymy o godz. 18.00 następnego dnia, — przeżywając złożenie Jego ciała do grobu.

Modlimy   się   zatem   o   każdej pełnej godzinie, zaczynając lekturą fragmentu Pisma  Świętego opisującego dane wydarzenie i odmawiając  Zdrowaś Maryjo   — (po słowie Jezus  —   dodajemy   bolesne   wydarzenie  z tej godziny, — np. o godz. 19.00   –   umywający   nogi   Apostołom  — i dalej modlimy się  — Święta Maryjo …);

— potem czytamy rozważanie na dany temat i kończymy aktem strzelistym.

Na   modlitwie   stawiamy  się  ponownie o godz. 20.00, następnie o 21.00 i tak dalej.

Można także dodać ofiarowanie każdej godziny poprzez wezwanie:

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci wszystkie zadość­uczynienia Pana Jezusa tej godziny tak pełnej zasług, w której wspominam Jego… (wymienić tajemnicę Męki wyznaczo­ną na tę godzinę, np. umieranie na Krzyżu). Jednoczę się z wszystkimi intencjami Jego Najświętszego Serca i pragnę, aby wszystkie sprawy moje były kierowane przez Niego i z Nim na większą Jego chwałę.

O Maryjo, Matko moja, najdoskonalej miłująca Jezusa Ukrzyżowanego, naucz mnie jednoczyć się z Nim w tej go­dzinie.

Nabożeństwo   Zegara  Męki Pańskiej możemy rozważać przez 24 godziny  — w Wielki Czwartek i Wielki Piątek,   — kiedy  w  sposób  szczególny wspominamy Mękę Jezusa Chrystusa,   ale   możemy je odprawiać również w całym Wielkim Poście,—  a także w każdym dowolnym dniu roku liturgicznego, kierując nasze oczy ku cierpiącemu Zbawicielowi.

Jeśli z jakiegoś powodu nie możemy odmawiać   Zegara   co godzinę przez całą dobę,   — możemy rozważyć wszystkie 24 godziny jednym ciągiem.

Oto wszystkie 24 godziny Zegara Męki Pańskiej:

godz. 19.00 JEZUS UMYWA NOGI APOSTOŁOM

godz. 20.00 JEZUS USTANAWIA EUCHARYSTIĘ

godz. 21.00 JEZUS MODLI SIĘ W OGRODZIE OLIWNYM

godz. 22.00 JEZUS W CZASIE MODLITWY POCI SIĘ KRWIĄ

godz. 23.00 JEZUS POCAŁUNKIEM ZDRADZONY PRZEZ JUDASZA

godz. 24.00 JEZUS PRZED KAPŁANAMI ŻYDOWSKIMI

godz. 1.00 JEZUS FAŁSZYWIE OSKARŻANY

godz. 2.00 JEZUS WYSZYDZANY I POLICZKOWANY

godz. 3.00 PIOTR WYPIERA SIĘ JEZUSA

godz. 4.00 JEZUS UWIĘZIONY W CIEMNICY

godz. 5.00 JEZUS STOI PRZED PIŁATEM

godz. 6.00 JEZUS WZGARDZONY PRZEZ HERODA

godz. 7.00 JEZUS PORÓWNANY DO ZŁOCZYŃCY BARABASZA

godz. 8.00 JEZUS PRZEZ OPRAWCÓW BICZOWANY

godz. 9.00 JEZUS CIERNIEM UKORONOWANY

godz. 10.00 JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

godz. 11.00 JEZUS DŹWIGA KRZYŻ NA GOLGOTĘ

godz. 12.00 JEZUS Z SZAT OBNAŻONY I PRZYBITY DO KRZYŻA

godz. 13.00 JEZUS PRZEBACZA DOBREMU ŁOTROWI

godz. 14.00 JEZUS DAJE NAM MARYJĘ ZA MATKĘ

godz. 15.00 JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

godz. 16.00 JEZUS WŁÓCZNIĄ PRZEBITY

godz. 17.00 CIAŁO JEZUSA SPOCZYWA NA ŁONIE MATKI

godz. 18.00 CIAŁO JEZUSA ZŁOŻONE DO GROBU

(…)

__________________________________

Michał Wikieł

Zegar Męki Pańskiej – wersja dłuższa

Dusza  pragnąca ściślej zjednoczyć się z Panem Jezusem cierpiącym, naszym Zbawicielem,   —  może to skutecznie uczynić w sposób łatwy za pomocą tzw. zegara męki Pańskiej.

W  ciągu  dnia  o jakiejkolwiek porze:,   — co teraz cierpiał Jezus, a następnie trzeba znaleźć odpowiedź na zegarku.

—  W   ten  sposób można ustawicznie rozważać cierpienia Jezusowe i ożywić rozmyślania   aktami   strzelistymi,   które   są   umieszczone   w tym celu pod każdą godziną.

19:00 –   Pan Jezus   przepasuje się prześcieradłem,   nalewa wody do miednicy i  począwszy od św. Piotra,   — nie wyłączając Judasza,   — kolejno umywa nogi Apostołom i następnie z pokorą całuje.

  Jezu   cichy   i pokornego serca,   uczyń   serca  nasze według Serca Twego (500 dni odpustu).

20:00 –   Pan Jezus   umiłowawszy dzieci do końca je umiłował (św. Jan XIII,1) —  w   zachwycie  miłości bierze Jezus chleb i wino w Boskie Ręce, błogosławi i przemienia   w   Ciało i Krew Swoją,   — ażeby   w   Najświętszym  Sakramencie pozostać z nami aż do skończenia świata.

Serce Jezusa w Najświętszym Sakramencie, które płoniesz miłością ku mnie, rozpal serca nasze miłością ku Tobie. (200 dni odpustu).

21:00 – Zbliża się godzina męki tak wyczekiwana przez Najświętsze Serce Pana Jezusa.   — W  ogrójcu upada na kolana, zaczyna lękać się, drży na całym ciele. Krwawym   potem   się   poci,   — straszne konanie przechodzi w Najświętszym Sercu.

Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci Przenajświętszą Krew Pana Jezusa na zadośćuczynienie za grzechy moje i na potrzeby całego Kościoła świętego. (100 dni odpustu).

22:00 –   Konanie   wzmaga   się.   —   Pot krwawy coraz obficiej spływa i zrasza ziemię.  Jezus szuka ulgi w modlitwie. Anioł pociesza Go.

Najświętsze Serce Jezusa, w czasie konania przez Anioła umocnione, wspieraj nas w czasie konania. (300 dni odpustu).

23:00 –   Z   pokorą   i   słodyczą   przyjmuje   Pan   Jezus zdradziecki pocałunek Judasza, daje się skrępować okrutnym żołnierzom.   —  On Pan nieba i ziemi… Spełniają się słowa proroka Izajasza:, „Jako owca na zabicie wiedzion będzie, a jak baranek przed strzygącym go zamilknie”.

Jezu mój, kocham Cię nade wszystko. (50 dni odpustu).

24:00 –   Pan Jezus   staje przed Annaszem. Niecny żołnierz Malchus wymierza mu bolesny policzek.   — Najświętsze Oblicze zalewa się krwią,   oczy zachodzą łzami, Pan Jezus milczy i modli się.

Najświętsze Serce Pana Jezusa, wierzę w Twoją Miłość ku mnie. (300 dni odpustu).

1:00 –   Pan Jezus   w   domu Kajfasza słucha fałszywych oskarżeń i oszczerstw. —Nie tłumaczy się, nie broni, lecz znosi w milczeniu wszystkie zniewagi, które ranią Jego Boskie Serce.

Najświętsze Serce Jezusa, ufam Tobie. (300 dni odpustu).

2:00 –  Boleść Pana Jezusa z powodu trzykrotnego zaparcia się św. Piotra. Pan Jezus   przechodzi   obok  św. Piotra  —  i spogląda nań z miłością  —  i nawraca niewiernego Apostoła.

Panie okaż mi Swoje Oblicze, a będę zbawiony. (300 dni odpustu).

3:00 –   Pan Jezus   w   ciemnicy   zamknięty   słyszy   w   oddali   głosy  pijanego żołnierstwa.   —  Modli się za tych,   co   Go prześladują i za cały świat i teraz w więzieniu   Eucharystycznym,   czyli Tabernakulum czyni to samo i wzywa nas, — abyśmy towarzyszyli Mu w Jego samotności.

Niech będzie uwielbione Eucharystyczne Serce Jezusa. (300 dni odpustu).

4:00 –   Pan Jezus  stoi przed Piłatem pomimo oskarżeń fałszywych świadków. Piłat żadnej winy w Nim nie znajduje. Jezus milczy.

Najświętsze Serce Pana Jezusa, zmiłuj się nad nami i nad naszymi błądzącymi braćmi. (100 dni odpustu).

5:00 –   Pan Jezus   przez  Heroda wyśmiany, na większą wzgardę w szkarłatną szatę ubrany,   za  szaleńca przez wszystkich poczytany.  Nieskończona  Miłość Pana Jezusa do ludzi przywiodła do tego stopnia poniżenia i wzgardy.

Pan mój i Bóg mój. (7 lat i 7 kwadrogen odpustu).

6:00 –   Pan Jezus   przez  Piłata ze złoczyńcą Barabaszem porównany, On Bóg, niewinność i  Świętość sama.

Najświętsze Serce Pana Jezusa nawróć grzeszników, ratuj umierających, wyzwól dusze czyśćcowe. (300 dni odpustu).

7:00 –   Pan Jezus   przez   oprawców   okrutnie   biczowany,   —  od  stopy aż do wierzchy   głowy  nie  masz w Nim zdrowia.   — Jak mówi prorok Pański: Rany Pana   Jezusa   to strzały miłości, które przeszywają najzatwardzialsze serca ludzkie.

Ojcze przedwieczny ofiaruję Ci Rany Pana Jezusa na uleczenie ran dusz naszych. (300 dni odpustu).

8:00 –   Pan Jezus   za   pychę  naszą cierniem jest ukoronowany. Wyszydzany i wyśmiewany, On Król miłości;

Niech żyje Serce Jezusa, naszego Króla i Ojca. (300 dni odpustu).

9:00 –   Piłat pokazuje ludowi zbolałego, ubiczowanego i cierniem ukoronowa- nego   Jezusa   i   mówi  —  Oto Człowiek  —  tak,  to Jezus, —  Ofiara za grzechy świata.

O mój Jezu przebaczenia i miłosierdzia przez zasługi Twoich świętych Ran. (300 dni odpustu).

10:00 –   Pan Jezus,   światłość   nieskończona,   Pan   życia  i śmierci na śmierć krzyżową skazany. Umiłował nas i Siebie samego dał za nas.

O mój Jezu, nie Bądź mi sędzią, ale Zbawicielem. (50 dni odpustu).

11:00 –   Pan Jezus   dźwiga   krzyż  na  górę  Kalwarię,   —  po trzykroć pod jego ciężarem   upada,   aby   uleczyć   dusze   nasze  od szukania siebie, oderwać od wszystkiego, co nie jest Bogiem.

O mój Jezu miłosierdzia… (200 dni odpustu).

12:00 –  Z wielkim wysiłkiem przychodzi Pan Jezus na górę Kalwarię, oprawcy brutalnie   zdzierają   z   Niego   szaty   przywarte do ran   — i w okrutny sposób przybijają Go do krzyża.

Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami. (300 dni odpustu).

13:00 –   Dobry  łotr   poznaje   w  konającym Panu Jezusie  swego Boga i Pana i zwraca   się   z   błagalną  prośbą:   — Panie pomnij na mnie, gdy przyjdziesz do Królestwa Swego.  — Pan Jezus obiecuje mu niebo.

Najświętsze Serce Pana Jezusa Bądź moją miłością. (300 dni odpustu).

14:00 –   Stała   pod   krzyżem  Matka Jezusa — i rzekł do Niej: oto syn Twój, a do Jana: oto Matka twoja.

Matko miłości, Matko boleści, Matko miłosierdzia – przyczyń się za nami. (300 dni odpustu).

15:00 –   Pan Jezus   umiera,  oddaje życie dla zbawienia świata.   —  Ciemności ogarniają całą ziemię.  —  Jezus zawołał wielkim głosem: » Ojcze w ręce Twoje oddaję ducha Mego.«  Skonał.

Panie Boże mój, już teraz przyjmuję z ręki Twojej i z ochotą każdy rodzaj śmierci, jaki Ci się spodoba na mnie zesłać wraz ze wszystkimi karami, uciskami i cierpieniami. (Odp. zupełny po tym akcie).

16:00 –   Otwarcie   włócznią   boku Pana Jezusa. Pan Jezus otwiera Swe Serce, —   Które   tak   bardzo   umiłowało   ludzi,   —  a   Które  odbiera od nich samą niewdzięczność.

Cześć, Miłość i dziękczynienie niech będą Najświętszemu Sercu Jezusowemu. (100 dni odpustu).

17:00 –   Martwe   ciało   Pana Jezusa   spoczywa   na   łonie Matki Najświętszej. —  Najboleśniejszej,  —   Która  z wielką miłością i boleścią oddaje mu ostatnie posługi.

Najświętsze Serce Pana Jezusa, oddaje Ci się przez Maryję. (300 dni odpustu).

18:00 –   Józef   z   Arymatei   owija   Najświętsze Ciało Jezusa w prześcieradło i składa do grobu ukrytego w skale.

Najświętsze Serce Pana Jezusa, przyjdź Królestwo Twoje. (300 dni odpustu).

__________________

(Skopiować i wydrukować i mieć pod ręką)

Za; http://www.traditia.fora.pl/wielki-tydzien-i-okres-wielkanocny,43/zegar-meki-panskiej-podejmiesz-wyzwanie,14378.html

https://forumdlazycia.wordpress.com/2017/04/13/zegar-meki-panskiej-podejmiesz-wyzwanie/

Posted in Uncategorized | Leave a comment

II. Niedziela Męki Pańskiej czyli Niedziela Palmowa

II. Niedziela Męki Pańskiej czyli Niedziela Palmowa

II. Niedziela Męki Pańskiej czyli Niedziela Palmowa

Wjazd do Jerozolimy

Wjazd do Jerozolimy

 

Niedziela Palmowa otwieraWielki Tydzień.

Nazwa   tego   dnia   pochodzi   od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm.   —  Liturgia   bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu.

Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając:

— „Hosanna Synowi Dawidowemu”.

O   uroczystym   wjeździe   Pana   Jezusa   do   Jerozolimy piszą wszyscy czterej Ewangeliści.   — Samo  to świadczy, —   jak wielką  rangę  przywiązują  do  tego wydarzenia z życia Jezusa Chrystusa.

Pierwsze   wzmianki   o   formowaniu   się   Wielkiego  Tygodnia znajdują się w pamiętniku słynnej pątniczki  —  Egerii.  —  Świadczą   one   o   formowaniu się liturgii dwutorowo 

— z jednej strony akcentowano wydarzenia z życia Chrystusa — (Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie),

—  z   drugiej   zaś   —  nadawano   charakter   historyczny, wiążąc wydarzenia z datami.

W  procesji uczestniczyło wiele dzieci, śpiewano radosne pieśni. —  W czasach późniejszych procesje przyjęły się na Wschodzie.

Wprowadzano   po  woli elementy dramaturgiczne. —  Niesiono Krzyż, biskup, — jako reprezentant Chrystusa   — wjeżdżał do Jerozolimy na osiołku.

Prawdopodobnie   zdecydowanie   później  zwyczaj urządzania procesji przyjął się na Zachodzie.

Otóż   za  czasów Leona Wielkiego obchodzono Niedzielę Męki Pańskiej, —  ale nie było procesji, czytano natomiast uroczyście Pasję  według św. Mateusza.

Dopiero  dokumenty z IX wieku poświadczają, że obchody Niedzieli Palmowej związane były z bardzo uroczystymi procesjami.

Procesje zwykle rozpoczynały się poza miastem i podążały do kościoła.

Uczniowie i dzieci rozkładali swoje płaszcze,   —  a  w chwili śpiewania Hymnu Ave Rex noster   — padali na ziemię.

W procesji niesiono Ewangelię lub Najświętszy Sakrament.

Ludzie mieli palmy, które błogosławiono.

Z IX wieku pochodzi Hymn Gloria laus  —  napisany ku czci Chrystusa Króla przez Teodulfa z Orleanu,   — zachowany w liturgii do dziś.

Po dojściu do kościoła odprawiano uroczystą Mszę św. o Męce Pańskiej.

Aż  do reformy z 1955 r.  istniał zwyczaj, że —  celebrans wychodził w Niedzielę Palmową przed kościół,   — a bramę świątyni zamykano.

—  Kapłan   uderzał   w   nią   Krzyżem   trzykrotnie,   —  wtedy   dopiero  brama otwierała się  i kapłan z uczestnikami procesji wstępował do wnętrza kościoła, aby odprawić Mszę świętą.

Symbol   ten   miał wiernym przypominać, że  —  zamknięte niebo zostało nam otworzone dzięki zasłudze Krzyżowej Śmierci Chrystusa.

Obecnie   kapłan   w   Niedzielę   Palmową   nie   przywdziewa   szat pokutnych, — fioletowych,   — jak to było w zwyczaju dotąd,   — ale czerwone.

Procesja zaś ma charakter triumfalny.

Chrystus   wkracza   do   świętego   miasta   jako   jego   Król   i  Pan,   — odbiera spontaniczny hołd od mieszkańców Jerozolimy.

Przez   to Kościół chce podkreślić, że kiedy Chrystus Pan za kilka dni podejmie się tak okrutnej śmierci, — to jednak nigdy nie pozbawi się Swojego majestatu królewskiego i prawa do panowania.

Przez Mękę zaś Swoją i Śmierć  —  to prawo jedynie umocni.

Godność  królewską Chrystusa Pana akcentują antyfony i pieśni, które śpiewa się w czasie rozdawania palm i procesji.

Liturgia Niedzieli Palmowej jest rozpięta między dwoma momentami:

— radosną procesją z palmami

—   oraz   czytaniem   —  jako Ewangelii  —  Męki   Pańskiej   według   jednego   z trzech Ewangelistów: Mateusza, Marka lub Łukasza

(Mękę Pańską wg św. Jana czyta się podczas liturgii Wielkiego Piątku).

W ten sposób Kościół podkreśla, że —    triumf   Chrystusa   i  Jego Ofiara są ze sobą nierozerwalnie związane.

Zwyczaj poświęcania palm wprowadzono do liturgii dopiero w wieku XI.

Wierni   przechowują je przez cały rok, aby w następnym   roku   mogły   zostać   spalone na popiół, którym są posypywane nasze głowy w Środę Popielcową.

—  Procesja   z   palmami   jest  z jednej strony upamiętnieniem wydarzenia sprzed wieków, — z drugiej zaś —  naszym kroczeniem wraz z Chrystusem   ku   ofierze,   którą   dzisiaj  jest Msza święta.

Ogłaszając   Chrystusa   Królem  —  zgadzamy się w ten sposób na to, że   —  nasza  droga do Ojca prowadzi zawsze przez Krzyż.

W   Polsce   Niedziela   Palmowa  nosiła także nazwę    Niedzieli     Kwietnej,   —   bo   zwykle przypada w   kwietniu,  kiedy  to pokazują się pierwsze kwiaty.

W Niedzielę Palmową  — po Sumie — odbywały się  w  kościołach Przedstawie- nia Pasyjne.

Za   czasów   króla   Zygmunta   III   —  istniały   zrzeszenia aktorów-amatorów, którzy w roli Chrystusa, Kajfasza, Piłata, Judasza itp.  —  chodzili  po miastach i wioskach i odtwarzali Misterium Męki Pańskiej.

Najlepiej i najwystawniej organizowały ten rodzaj przedstawienia klasztory.

Do   dnia   dzisiejszego   Pasyjne  Misteria ludowe odbywają się w każdy Wielki Tydzień w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Palmy w Polsce zastępują często gałązki wierzbowe z baziami.

Po ich poświęceniu   — zatyka się je za Krzyże i Obrazy,   by   strzegły  domu od nieszczęść i zapewniały błogosławieństwo Boże.

— Wtykano także palmy na pola, aby Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą i nadmiernym deszczem.

Już   za tydzień Święta Wielkanocne,   — największe i najważniejsze święta dla wszystkich wierzących katolików.

Dzisiaj  —  Niedziela Palmowa,   — która   rozpoczyna najistotniejszy tydzień w kościele katolickim   —  Wielki Tydzień.

Tradycyjnie w tę niedzielę pójdziemy do kościoła z palmami, dla upamiętnie- nia wjazdu Chrystusa do Jerozolimy —  i jako symbol odradzającego się życia.

Fakt,   iż   tradycja   obchodzenia   Niedzieli   Palmowej   jest w Polsce tak silnie zakorzeniona   — świadczy   o   wielkim  przywiązaniu ludzi do tradycji chrześ-cijańskiej.

Obyśmy   nie   zapominali   przekazywać   tej  Tradycji następnym pokoleniom, —   bowiem   to,   co   w   narodzie   niezniszczalne   —   to   historia i tradycja  — przekazywana z pokolenia na pokolenia.

(…)

Poświęcenie   palm   ma   miejsce –   jak   zawsze  zresztą w starej formie rytu – przed rozpoczęciem Mszy św.

W   głównej   modlitwie   kapłan   przedstawia   Bogu   dwa   cele   obchodzenia uroczystości   wjazdu   Jezusa do Jerozolimy:   — „zwycięstwo nad wrogiem i rozmiłowanie się w uczynkach miłosierdzia”.

Co oprócz tego wyraża Niedziela Palmowa?

Niedziela   Palmowa   mówi   o zwycięstwie,   — ale dodatkowo w jej kontekście sprecyzowane jest,   — jakie to ma być zwycięstwo.

Chrystus nie wjechał do   Jerozolimy na ognistym rumaku,   — symbolu oręża i wojny,   —  ale   na   osiołku,   który   od  najdawniejszych czasów był symbolem pokoju i pokory.

Niedziela   Palmowa  ma nam więc zasygnalizować, iż   — podążanie ścieżkami Chrystusa   w   naszym   życiu  

—  jest radykalnie   odmienne od scenariuszy, uznawanych powszechnie przez doczesny świat.

Tak   jak   Chrystus   w   ten   sposób   nie   spełnił  oczekiwań Żydów,   —  którzy spodziewali się wjazdu potężnego władcy,  

— tak też i my naśladując Go  — nie będziemy spełniać oczekiwań tego świata.

Dlatego   spotka   nas   niewątpliwie   ból i cierpienie,   — natomiast prawdziwe zwycięstwo czeka nas w niebieskim Jeruzalem.

O, osiołku szczęściarzu, sławny stałeś się w świecie, bo w Niedzielę Palmową – Boga wiozłeś na grzbiecie!

***

Na wstępie Wielkiego Tygodnia liturgia przedstawia wiernym w syntetycznym skrócie   Tajemnicę   Wielkanocną   —  przejście  przez Mękę i Krzyż do chwały Zmartwychwstania.

Procesja wskazuje na cel i owoc ofiary Zbawiciela.

— Jest nim zwycięstwo nad szatanem, grzechem i śmiercią.

We Mszy świętej rozważamy cenę za jaką zwycięstwo zostało osiągnięte.

Wg. nowego kalendarza liturgicznego —  jest   to 6.  niedziela Wielkiego Postu, nazywana   Niedzielą   Palmową,   czyli Męki Pańskiej,   — rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.

— Liturgia   Kościoła wspomina uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, a także rozważa Jego Mękę

 I my dzisiaj przy śpiewie uroczystych Antyfon i Hymnów idziemy za Krzyżem, który kiedyś otworzy nam bramy nieba.

Zielone gałązki są symbolem odradzającej się przyrody i zwycięstwa życia nad śmiercią.

— Poświęcone  palmy zatkniemy w naszych domach za Krzyżem  — i będą nam przypominać o zwycięstwie Chrystusa nad Szatanem.

____________________________

Za; http://www.traditia.fora.pl/przedposcie-i-wielki-post,37/niedziela-palmowa,402.html

Posted in Uncategorized | Leave a comment

KAZANIE na uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny (Mówione w Krakowie 1872 r.)

KAZANIE
na uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny
(Mówione w Krakowie 1872 r.)

MARIAN MORAWSKI SI

Posłany jest Anioł Gabriel od Boga… do Panny” (Łk. 1, 26)

Dzisiaj   obchodzimy, najmilsi w Panu, rocznicę najważniejszego zdarzenia od początku świata;  —  obchodzimy   pamiątkę   największego   z   dzieł, jakie Bóg wszechmocny uczynił i uczynić może   – tej  najwyższej tajemnicy, którą Paweł św. zowie wielką tajemnicą miłości – „magnum pietatis sacramentum

– Objawioną w Ciele,  —  okazaną Aniołom, —  opowiedzianą narodom, —  a co najważniejsza –  uwierzoną na świecie (1 Tymot. 3, 16).

Święto    dzisiejsze   albowiem   przypomina   nam   ten   dzień,   — w którym za Zwiastowaniem   Anielskim   w   żywocie   przeczystej   Panny   Słowo   stało się Ciałem.

Przenieśmy   się   myślą   w   owe czasy, —   dziewiętnaście wieków przed nami, kiedy jeszcze świat oczekiwał spełnienia tej tajemnicy.

Naród   ludzki   spodlony   bałwochwalstwem,   jęcząc   pod   jarzmem szatana i najszkaradniejszych namiętności,   — wyglądał obiecanego Wybawiciela.

Nieliczni podówczas sprawiedliwi,  patrząc na spustoszenie ziemi, wznosili ku niebu ramiona, wzdychali słowami Proroków:

—   „Ześlij,   Panie,   Baranka  panującego ziemi” (Izaj. 16, 1).  — „Spuśćcie rosę,   niebiosa,     z     wierzchu,   a     obłoki   niech   spuszczą   ze   dżdżem Sprawiedliwego;   — niech się otworzy ziemia, i zrodzi Zbawiciela”   

(Izaj. 45, 8).

Już   wreszcie   dojrzały   czasy,   przez   Proroków   określone.   —   Bóg  w swej nieskończonej   dobroci,   — zamiast mścić się nad światem, który Go obrażał i bluźnił,   —lituje się nad jego nędzą i zaślepieniem, i już ma wykonać obietnicę swoją,   pierwszemu   człowiekowi   uczynioną   i   tylekrotnie przez 40 wieków odnawianą:  —  już Słowo ma się stać Ciałem, aby mieszkać między nami.

Patrzcie,   najmilsi,   i   podziwiajcie,   w   jaki sposób Bóg najwyższy sprawia tę wielką tajemnicę miłości:

— „Posłany jest Anioł Gabriel od Boga„.

Gabriel,   —   jeden   z    najwyższych książąt dworu  niebieskiego.  Cóż to za poselstwo tak ważne?  Czy ma on przed samym przyjściem Mesjasza, nowego wskrzesić proroka?

O nie, daleko wznioślejsze jest jego poselstwo!

W   zamiary      mądrości     Boskiej wchodzi,   aby   Syn Boży, przycho- dząc na odkupienie  ludzi, przyjął, nie jakieś ciało  z niczego stworzo- ne, ale ciało z Adama,

aby to samo ciało, które w Adamie było grzechem skalane, —  w Synu Bożym     zostało     uświęconym   i ubóstwionym,  i  aby tym prawdzi- wiej Syn Boży był synem człowieczym, tym ściślej bratem naszym.

A przeto jedna z córek Adama ma być prawdziwą Matką Słowa wcielonego.

I oto z tym poselstwem od Boga zstępuje zwiastun niebieski.

A dokądże dąży?

Jakiż kraj posiada tę Błogosławioną między niewiastami?

W jakiej stolicy, na jakim tronie zasiada ta wybrana od Boga na Matkę Bożą i Królowę nieba i ziemi?

—  „Posłany jest Anioł Gabriel od Boga – mówi Ewangelia   –  do miasta galilejskiego, któremu imię Nazaret, —  do Panny poślubionej mężowi, któremu było Józef, z domu Dawidowego,  — a imię Panny Maryja„.

O niezgłębiona przepaści Boskich wyroków!

Kraj wzgardzony, nieznaczne miasteczko, domek ubogi;  a tam młodziuchna, nieznana światu Dziewica,  poślubiona biednemu rzemieślnikowi – oto gdzie zawitał Książę Niebieski z wielkim poselstwem od Boga; oto którą Bóg obrał, aby była Matką Syna Bożego!

O Błogosławiona między niewiastami!   czymeś   tak   przynęciła oczy Twego Stwórcy?

Czemuż   Ciebie,   tak niską i wzgardzoną w oczach ludzi, Ciebie, o której świat ani wiedział, na tak wielkie rzeczy obrał?

Cóż tak wielkiego ujrzał  

w niskości służebnicy swojej„?

Nad tym się dzisiaj zastanawiać będziemy, rozmyślając dzisiejszą Ewangelię i uważając, jakie przedziwne cnoty okazujesz w twej rozmowie z Aniołem.

A   Ty,   o  przeczysta Panno i błogosławiona Matko, uproś nam łaskę poznania tych   cnót,   przyjęcia   ich do serca i gorliwego naśladowania twych świetnych przykładów.

– „Zdrowaś Maryjo„.

Być Matką Boską jest rzeczą tak przewyższającą wszelki porządek stworzenia,   że  żadna  istota stworzona na tę godność zasłużyć, w właściwym znaczeniu tego słowa, nie może.

Jednakowoż,   według ogólnego mniemania Ojców Kościoła,   Najświętsza Panna tak doskonale odpowiadała wszystkim łaskom, jakimi Ją Bóg obdarzał, że stała się ze wszystkich stworzeń najgodniejszą i najsposobniejszą do tego przedziwnego zbliżenia się do Boga i uczestnictwa w dziele Wcielenia Słowa.

Można więc powiedzieć przybliżonym sposobem, i tak się wyrażają Ojcowie święci,   że   ta   Błogosławiona   dusza   pięknością  swoją, bogactwem swych cnót zachwyciła niejako oczy Boga i przyciągnęła Go do swego łona.

Wszystkie   zapewne cnoty Maryi do tego się przyczyniły;  ale może niektóre szczególnie zwracały Jego uwagę, gdy ją obrał za Matkę.

Bernard św. wymienia jako takie   pokorę i czystość, te dwie cnoty, które i duszę i ciało najbardziej przysposabiają do zjednoczenia się z Bogiem:

Panieństwem – mówi – podobała się, a pokorą poczęła„.

Za   jego  zdaniem pójdziemy tym chętniej, że te dwie cnoty najbardziej, jak się zdaje, jaśnieją w dzisiejszej Tajemnicy Zwiastowania.

  „Wysoki Pan   – mówi Psalmista   – a na niskie patrzy;   — a   wysokie z daleka poznaje” (Ps. 137, 6).

Pełne   jest Pismo św. tej nauki Ducha Świętego,   że pokora jest koniecznym warunkiem   i   najlepszym   przysposobieniem  do otrzymania wielkich darów Bożych.

I tak rzeczywiście być musi.

Pan Bóg bowiem wszystko czyni dla swej chwały;  a nikt się tak bardzo temu Boskiemu   zamiarowi   nie   przeciwi,   jak   pyszny,   który  zamiast Bogu cześć oddawać   za   to, co w nim jest dobrego, i uznawać, że to wszystko Boże,

chełpi się  tym i wynosi, jakoby swoją własnością,    a tym sposobem kradnie Bogu Jego chwałę.

Jakże   takiemu   Bóg   może hojnie darów swych udzielać,   kiedy celem tych darów jest chwała Boża?

Dlatego to mówi Duch Święty:

Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje” (Jakub 4, 6).

Bo pokorni,   choć najobficiej od Boga obdarzeni,   nic sobie chwały nie zatrzymują, niczego sobie nie przypisują,     lecz  wszystko do Boga, źródła wszelkiego dobra, odnoszą,   Jego za wszystko chwalą.

Inną też głęboką tego przyczynę daje św. Augustyn.

— Aby otrzymać dary Boże – mówi – trzeba być próżnym siebie samego; Bóg   bowiem   nie   znajduje   miejsca   w   sercu   pełnym siebie, zajętym miłością własną i cenieniem siebie.

Pokora   zaś,   przez   wzgardę   siebie, zapomnienie i wyniszczenie siebie, czyni w duszy mistyczną próżnię, która Majestat Boski ku sobie skłania;

—  a   im   zupełniejsza   jest  w sercu ta próżnia siebie, im głębsza pokora, tam bardziej Bóg się temu sercu udziela, według słowa Pisma: »Przepaść przyzywa przepaść «(Ps. 41, 8).

Już   zaś   w   tej   Tajemnicy,  którą dziś obchodzimy,   chodziło o największe udzielenie się Boga, jakie tylko szczere stworzenie otrzymać mogło:

Bóg szukał dziewicy, którą by obrał za matkę;   czegóż   więc bardziej miał szukać w swej wybranej, jak pokory?

Czego od niej bardziej żądać, jak wyniszczenia najzupełniejszego siebie samej, jak wypróżnienia się najdoskonalszego z wszelkiego względu na siebie, u stóp Boskiego Majestatu?

Tę   więc   Dziewicę   obrał,   w   której   to  usposobienie w najwyższym stopniu znalazł.

Maryja,   choć   wszelkimi skarbami nieba uposażona, przez to właśnie, że była najpokorniejszą   ze   służebnic Pańskich,    stała się Matką Boga Wcielonego – „humilitate concepit„.

Mary and Jesus /pl.pinterest.com

Sama o tym daje świadectwo w swej   przedziwnej  Pieśni,  którą słusznie św. Ambroży zowie zachwytem pokory:

—  „Wejrzał   na   niskość   służebnicy   swojej;   —  albowiem  oto odtąd błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody” (Łk. 1, 48).

Tak jest:    „Odtąd!„.

Nie stąd,    iżeś była córką Dawidową, z rodu królewskiego; nie stąd, iżeś była   panną   mądrą,   panną   roztropną,   panną   przedziwną, zwierciadłem sprawiedliwości;   nie   stąd,  żeś była uposażoną wszelkimi darami natury i łaski, ponad wszystkie córki Adamowe, wedle słów Pisma:

Wiele córek zebrało bogactwa, Tyś przewyższyła wszystkie

(Przypow. 31, 29),

ale iżeś była najpokorniejszą,     przeto   spojrzał   Pan na niskość twoją, na pokorne wyniszczenie twego serca, i uczynił Ci wielkie rzeczy, i błogosławioną Cię zwać będą wszystkie pokolenia i narody.

Cóż więc było tak przedziwnego w pokorze Maryi?

Przypatrzmy się jej, ile możemy,   a   postrzeżemy w niej doskonałości, którym żadna inna pokora wyrównać nie może.

Uznawać swoją nicość, kiedy się jest niczym, kiedy się czuje zupełny brak cnót i   zasług,   jest to pokora bardzo słuszna,   lecz taka pokora nie jest bardzo trudną, ni bardzo zasługującą.

Już   daleko   zacniejsza   jest   pokora   Świętych, którym nie tajne były wielkie dary,   jakimi   ich   Bóg   obdarzał,   —   a   mimo   tego   umieli się nie wynosić i pokornymi zostawać.

Lecz   i   oni   mieli swoje ułomności, swoje choć lekkie upadki, które im wielki dawały powód do gardzenia sobą i uznawania swej niemocy.

Lecz   nie   mieć   ani   cienia   grzechu lub niedoskonałości, posiadać wszystkie cnoty,   ubogaconym   być   najprzedziwniejszymi  darami Bożymi – a przy tym wszystkim być pokornym i niczym w swoich oczach,  nie dopuszczać swemu sercu   najmniejszego   zamiłowania   w sobie, a wciąż w najgłębszym uniżeniu zostając,

  całej   zgoła   chwały  z tych darów dla Boga tylko pragnąć i Bogu samemu ją oddawać – to jest nadludzka i nadanielska pokora.

Taką   pokorę tylko w samej Maryi Bóg ujrzał,   i dlatego uchylił ku niej swój Majestat:

Wejrzał na niskość służebnicy swojej„.

Nie dosyć na tym.

Największa   próba   pokory   jest   wywyższenie   i   pochwała;   rzadka cnota, która by tę próbę bez jakiej skazy przeszła.

Pospolicie   osoby   nawet   najpokorniejsze,     póki  były  w zapomnieniu i poniżeniu,   gdy potem wystawione są na podziw  i na pochwały,  nie umieją bronić swemu sercu upodobania w sobie i próżnej wyniosłości.

Nie taką jest pokora Maryi.

Wystawiona jest na największą próbę, bo na najwyższą godność, na najszczyt-niejsze pochwały.

Lecz   im   więcej  Maryję wynoszą, tym bardziej się ona uniża;    im więcej ją chwalą,  tym  bardziej uznaje swą nicość.

Przypomnijmy sobie, cośmy słyszeli w dzisiejszej Ewangelii:

Nie człowiek jaki, którego sąd błędny, ale Archanioł od Boga uroczyście posłany,   wita Ją łaski pełną,   z Panem złączoną, Błogosławioną między niewiastami.

A Maryja się trwoży, i myśli, jakie by to było pozdrowienie, bo nie przypuszcza w swej pokorze, aby takie pochwały do Niej się mogły odnosić.

Anioł ją ubezpiecza, zwiastuje Jej, że będzie Matką wielkiego  Króla, mającego panować w domu Dawidowym na wieki, oczekiwanego Mesjasza, Syna Boga najwyższego.

A Maryja jeszcze się wzbrania, jakoby wierzyć nie mogła.

Anioł jej tłumaczy Tajemnicę Wcielenia, daje jej poznać, że Bóg wszechmocny do   spełnienia  swych zamiarów oczekuje Jej przyzwolenia;   wtedy dopiero Maryja,   musząc   przyjąć   godność   Matki   Najwyższego,  

  nie znajduje dla siebie innej nazwy, jak służebnicy posłusznej.

Odpowiada z przedziwną prostotą:

Oto służebnica Pańska, niechaj mi się stanie według słowa twego„.

O   przepaści,   pokoro  Maryi, —  podziwienie nieba i ziemi,   — powiem nawet, podziwienie samego Boga!   — bo czemuż bym nie miał powiedzieć, że ten sam Bóg, który podziwiał, według Ewangelii, wiarę setnika i Chananejki, podziwiał także nierównie przedziwniejszą pokorę Maryi.

I owszem więcej powiem:   — tak   bardzo   się  nią zachwycił, że gdy się Maryja przed Nim uniżała, On się w niej jeszcze bardziej uniżył.

— Przepaść przyzywa przepaść (Ps. 41, 8).

Przepaść   pokory  Maryi przyciągnęła jeszcze głębszą i niezmierzoną przepaść wyniszczenia się Boga.

Wyniszczenia  się, — mówię,   — bo nie znalazł Paweł św. innego słowa,   — aby wyrazić   tę   przerażającą   wszelki  rozum ludzki tajemnicę Boga, uniżającego swój majestat   aż do nędznego plemienia robaczków ziemskich i stającego się człowiekiem:

— „Który będąc w postaci Boskiej – mówi Paweł św. – wyniszczył samego siebie, przyjąwszy postać sługi” (Filip. 2, 6-7).

Ach,   najmilsi!   —  ponieważ przepaść przyciąga przepaść, — niechaj przepaść pokory Maryi  z przepaścią wyniszczenia się Boga Zbawiciela przywoła trzecią przepaść pokory w nas samych,  aby  stąd powstał zgodny i pełny hymn chwały Najwyższego.

Jeśliście chrześcijanami, najmilsi,

—  „to samo czujcie w sobiemówi tenże Paweł św. –  co  i  w Chrystusie Jezusie” (Filip. 2, 5)

— tj. uczucia wyniszczającego się Jezusa naśladujcie i sobie przywłaszczcie.

Cóż to za krzycząca sprzeczność: — aby co jest najzacniejszego na świecie Bóg Wcielony i Matka Jego, tak głęboką pokorą się wyniszczali, a chrześcijanin, z profesji naśladowca Chrystusa, a grzesznik, którego miejsce właściwe byłoby w przepaści piekielnej,  

—  wynosiłby   się   w   swej   dumie, —  wysoko  by  o sobie trzymał, szukałby u wszystkich   pochwał,   —  nie  chciałby   znieść   najmniejszego   upokorzenia i umartwienia własnej miłości!

Najmilsi moi, jeśli pragniemy hojnych łask i darów Bożych, jeśli chcemy kiedy prawdziwej   cnoty   dostąpić, —  jeśli   się  lękamy odwrócenia się od nas Boga, — bądźmy pokornymi i maluczkimi w oczach swoich;  —  miejmy zawsze swoją nicość i złość przed oczyma.

— „Na kogóż wejrzę – mówi Pan –   jedno na ubożuchnego i na skruszone- go duchem?

(Izaj. 66, 2).

Nie dosyć do przyjęcia darów Bożych i samego Boga, że dusza jest wypróżnio- ną  z  siebie samej przez pokorę, musi i ciało być poświęcone Bogu świętością czystości i ozdobione jej nadziemskim blaskiem.

Wszyscy   pojmujecie,   —   że   Bóg   chcąc się narodzić z niewiasty, — nie mógł mieć innej Matki, jak pannę.

W   tym   poczuciu   chrześcijańskim  już odgadujecie, najmilsi,   — przedziwny stosunek czystości do Boga i całą godność i piękność tej cnoty.

Lecz uważjcie, jak się to objawia w dzisiejszej Tajemnicy.

— „Posłany jest Anioł Gabriel od Boga… do Panny„.

Oto trzy rodzaje czystości:   — czystość niepojęta świętości Boskiej, — czystość Anielska   — i czystość Panieńska,

—  wchodzą   w  skład  tej  najczystszej tajemnicy, i same zmawiają się między sobą o sposobie Wcielenia Boga.

Bo tylko co najczystsze,   — może tak blisko przystąpić do czystości Boskiej.

Słuchajmy ich rozmowy.

Anioł rzekł:

— „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z tobą…”

Maryja, gdy usłyszała, zatrwożyła się.

Gdyby   Maryja   należała  do tych panien, które tylko ciałem są pannami, a nie sercem,   które nie szanują nad wszystkie skarby tego skarbu panieństwa, — to powitanie   to   nie   przestraszyłoby  jej;   — te pochwały, zamiast ją zatrwożyć, mile by jej podchlebiły.

Ale  Maryja  się trwoży tą piękną trwogą,   — którą wywołuje tkliwa skromność Panny, Bogu wiernej;  —   trwoży  się, — bo wie, że pannie nie godzi się poufale i   na   osobności   rozmawiać   jak   tylko  z samym Bogiem; — bo wie, że panna powinna się lękać zbyt wolnych obyczajów świata.

Trwoży się i uważa, jakie by to było powitanie:   — bo wie, że pochwały chętnie przyjmowane lub nawet spokojnie słuchane są trucizną, jadem wężowym.

—  Oto Panna wierna,   — Panna roztropna!

Anioł mówi dalej:

— „Nie bój się, Maryjo,   oto poczniesz i porodzisz syna; ten będzie wielki, a będzie zwany Synem Najwyższego„.

Cóż na to Maryja?

— „Jakoż się to stanie – odpowiada – gdyż męża nie znam?

Obiecujesz mi, że będę Matką Boską,   — alem ja Bogu poświęciła mą czystość.

Wytłumacz   mi,   jako  się to stanie;   —  bo jeśli moja czystość miałaby ponieść najlżejszą skazę,   — wolę   się wyrzec twych obietnic.  —  Niechaj   inna   będzie Matką Boga.

O przedziwna, heroiczna stałości Panny!

Oby wiele znalazła naśladowniczek!

Maryja   wszystko   dla czystości poświęca,   — wyżej ją ceni niż macierzyństwo Boga, niż wywyższenie ponad wszystkie stworzenia.

— „Jakoż się to stanie, gdyż męża nie znam?

– pyta Maryja.

— Otóż   właśnie   dlatego,  że męża nie znasz – odpowiada Augustyn św. – staniesz się Matką Boga;

—  gdyby   bowiem  najmniejszy pyłek przyćmił blask twego panieństwa, nie byłabyś zdolną do tak ścisłego połączenia z Bogiem.

Ale bądź bezpieczna;   — oto ci Anioł tłumaczy cud czystości,   jakim Bóg najświętszy pocznie się w tobie.

Uważcie, najmilsi,  —  jaki w tych słowach Anioła jaśnieje blask czystości, jakie dobrane, kryształowe słowa:

— „Duch Święty – mówi – zstąpi na cię, a moc Najwyższego zaćmi tobie; przetoż i co się z ciebie narodzi święte, będzie nazwane Synem Bożym„.

Wtedy Maryja zrozumiała, uchyliła głowę, a gdy w pokorze wymawiała

—”niech się stanie„,

Słowo, Które było na początku u Boga (Jan 1, 1), stało się Ciałem.

The Glorious Interruption The Annunciation /pinterest.com

I tak Bóg,   który   był uczynił rozbrat z ciałem dla jego zepsucia i powiedział za czasu potopu:

—  „Nie   będzie   trwał   duch  mój na wieki w człowieku, gdyż jest ciałem

(Rodz. 6, 3)

– teraz, widząc w Maryi to ciało uświęcone panieństwem,  znowu się ku niemu skłonił, i sam się stał ciałem:

— „A Słowo stało się Ciałem” (Jan. 1, 14).

Najmilsi w Panu!

—  „wy jesteście ciałem Chrystusowym i członkami z członka

(1 Korynt. 12, 27);

— nie moje to słowa,  — ale Pawła św.

Tymi słowy was do czystości wzywa.

Pogan  namawiałby  do  tej  cnoty,  — ukazując  im  piękność  jej,  a   brzydkość przeciwnego występku, oraz szkody, jakie duchowi i ciału przynosi;

Żydów  — odstraszałby  od tego grzechu,   — grożąc im gniewem Bożym, — tym strasznym   gniewem,   który w perzynę obrócił Sodomę i Gomorę, a ogniem w piekle palić będzie ciała nieczystych.

Ale chrześcijanom wznioślejszą podaje pobudkę:

Jesteście braćmi Jezusa, od kiedy Bóg przyjął wasze ciało;   — tym bardziej, od kiedy   was   swym   Najświętszym   Ciałem nakarmił,  jesteście krewnymi Boga Wcielonego;  —  jesteście  mistycznym, lecz prawdziwym sposobem członkami Jego Ciała i świątynią Jego Bóstwa.

Czyż   nie   zgroza   by   była,  —  abyście   i wy, chrześcijanie,   —  ciała swoje tak święte znieważać mieli?

— Samego Chrystusa   przez to byście znieważyli

(1 Korynt. 6, 15).

– jak mówi św. Paweł  w  wyrazach pełnych strasznej energii i prawdy

O Pawle św.,  —  jakim   byś  się szałem świętej gorliwości uniósł, gdybyś stanął pośród dzisiejszej naszej społeczności, która się chrześcijańską zowie?

Ile to nieszczęśliwych ofiar podłej namiętności,  —  nawet w kwiecie wieku, i wśród wiejskiego ludu,   — i pośród najzacniejszych rodzin!

Niestety zaraza, która już tyle krajów pogranicznych spustoszyła i do zupełne- go rozstroju społeczeństwa przywiodła,   —  i  do nas wszystkimi szparami się wciska, pod rozmaitymi kształtami i pozorami się narzuca.

To   literatura   rozwiązła   –   to swawolne dziennikarstwo – to widowiska nie- uczciwe   –   to sztuka   nie  znająca wstydu – to wyzwolone jakieś wychowanie, nie tylko chłopców ale i dziewcząt,  

—   tych   dziewcząt,   które   Bóg   na   to przeznaczył,   — aby były kiedyś wśród chrześcijańskich   rodzin   Aniołami Stróżami   wiary   i cnoty – to także pewna wolność w stosunkach towarzyskich, — bynajmniej niezgodna ze skromnością chrześcijańską i ze surowymi obyczajami naszych ojców

–   oto   tyle   kanałów,   którymi płynie ów jad piekielny i nurtuje naszą biedną ojczyznę.

Nawet   zdrowe   i   silne   piersi   zakazić  się mogą w atmosferze przepełnionej trującymi   wyziewami,   a   cóż  powiedzieć o tych wątłych, duchowo niedokar-mionych,   —  chciwych   używania   istotach,   z  jakich się składa wielka   część młodzieży naszej?

Jakżeż nie mają słabnąć, wyradzać się, chorować, umierać duchowo?

Nie łudźmy się, najmilsi!

Społeczeństwo nasze jest winne, że się w nim zmysł moralny stępił, że nie ceni należycie   tej   przepięknej   cnoty   czystości,   która   jest   podstawą   nie tylko pobożności, ale i całego zdrowia duszy i hartu i piękności charakteru;

—   że   byle jaki pretekst:   — sztuki, literatury, zabawy, wymogów światowych, usprawiedliwia   w jego oczach narażenie tego klejnotu, szarganie go w błocie, obrażanie Boga, miłośnika czystości!

O Jezu ukrzyżowany!   — przepraszamy na klęczkach twój Majestat obrażony.  Nie   karz   nas,   jakeśmy   zasłużyli,  ale wybaw nas z tego potopu zepsucia!

Któryś cierpiał za nas rany, zmiłuj się nad nami!

O Maryjo czysta i pokorna!

Tyś twą pokorą niezgłębioną i nadanielską czystością stała się Matką Boga; te cnoty nade wszystko miłujesz i pragniesz je widzieć w twych dzieciach.

Oto ci mówią serca nasze, jak bardzo i my pragniemy cię w nich naśladować.

Dopomóż nam twą wszechmocną przyczyną! Naucz nas, jak się mamy przed Bogiem wyniszczać, z miłości własnej wyzuwać, w swoich oczach i przed ludźmi poniżać.

Naucz nas, tych osobliwie, którzy mają szczęście żyć w stanie czystości, z jaką mamy czujnością i roztropnością tego skarbu pilnować, gotowi wszystko i życie dla niego poświęcić.

Abyśmy tak przysposobili się do najściślejszego połączenia się z Bogiem; i z duszy i ciała naszego nieustannie Bogu składali ofiarę czystą na wonność słodkości. Amen.

_________________________________________

Marian Morawski SJ

Ks. Marian Morawski SI (b. prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego), Kazania i szkice. Kraków 1921, ss. 138-146. (Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

Pozwolenie Władzy Duchownej:

NIHIL OBSTAT.
J. Urban S. I.

  1. 5610/21.

POZWALAMY DRUKOWAĆ.
Z KSIĄŻĘCO-BISKUPIEJ KURJI
Kraków, dnia 20 maja 1921.

† Adam Stefan

Wład. Miś
Kanclerz.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Kraków 2006

https://forumdlazycia.wordpress.com/2017/03/24/kazanie-na-uroczystosc-zwiastowania-najswietszej-maryi-panny/

Posted in Uncategorized | 1 Comment